"To, co się działo na krakowskim Rynku, było skandalem. Rynek Główny nie jest miejscem na imprezy sylwestrowe"

- Największe wątpliwości wzbudził we mnie sylwester w Krakowie. Wydaje mi się, że Rynek Główny w Krakowie nie jest miejscem do tego typu imprez. Chociaż podobno impreza była ładna, udana, ale nie wierzę, żeby nie miało to wpływu na stan zabytków - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Janina Paradowska.

Paradowska w TOK FM skomentowała tegoroczne zabawy sylwestrowe. Dokładniej - skrytykowała jedną, krakowską imprezę. - Chociaż podobno impreza była ładna i udana, to nie wierzę, żeby nie miała wpływu na stan zabytków - podkreśliła prowadząca "Poranek Radia TOK FM".

- Byłam w Krakowie przed sylwestrem i Nowym Rokiem. To, co działo się na Rynku, było skandalem: zasłonięte Sukiennice, zasłonięta wieża ratuszowa, tiry rozjeżdżające bruki, sterty kontenerów, ludzie plączący się między kablami telewizyjnymi. I tak przez ostatnie dwa tygodnie - wyliczała publicystka.

"Są inne miejsca na sylwestra"

- Rynek Główny w Krakowie nie jest miejscem do tego typu imprez - kontynuowała prowadząca. - W Krakowie są Błonia, są stadiony i tam można organizować sylwestra. A pieniądze przeznaczyć na lepsze oświetlenie miasta. Bo w porównaniu z Warszawą dekoracje były tam mizerne, nijakie.

- W gruncie rzeczy Kraków może i się zabawił przez cztery godziny w sylwestra, ale dla turystów i tych, co przyjechali w okresie świątecznym, był miastem w tym roku wyjątkowo nieprzyjaznym - podsumowała prowadząca "Poranek".

Więcej o: