"Publicznie się oburzamy, a często wsiadamy z pijanymi do auta" - Sienkiewicz po tragedii w Kamieniu Pom.

- Mamy problem z przyzwoleniem społecznym na prowadzenie po pijanemu. Publicznie się oburzamy, a jednak ktoś wsiada z pijanymi do auta - stwierdził w TOK FM minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. - Premier zwołał spotkanie ze mną i Markiem Biernackim. Będziemy rozmawiać o tym, co zrobić, żeby skuteczność państwa była większa ws. pijanych kierowców - zapowiedział.

Minister spraw wewnętrznych odniósł się w "Poranku Radia TOK FM" do tragedii w Kamieniu Pomorskim. Tam samochód marki BMW wjechał w ośmioosobową grupę. Zginęło sześć osób - pięciu dorosłych i jedno dziecko. Dwoje dzieci jest w szpitalu, stan ośmioletniego chłopca lekarze określają jako krytyczny.

- Kamień Pomorski to wstrząsający fakt - ocenił Bartłomiej Sienkiewicz. - Policjant z żoną, z dziećmi, rozjechany przez pijanego kierowcę... Ale jako społeczeństwo mamy z tym problem od lat. Istotą tego problemu jest przyzwolenie społeczne na tego typu zachowanie. Publicznie się oburzamy i potępiamy to, ale ci ludzie wsiadają do samochodu z innymi, którzy widzą przecież, że kierowca jest pijany - mówił minister w rozmowie z Janiną Paradowską.

Zmiany? "Dzisiaj spotkanie z premierem"

- Pewna norma orzecznictwa sądowego w Polsce moim zdaniem nie jest właściwa - zauważył minister Sienkiewicz. - Tu nie chodzi o surowość prawa czy wprowadzenie drakońskich przepisów. Korekty są potrzebne w tej sprawie, ale to orzecznictwo sądów przede wszystkim rozstrzyga dzisiaj o stosunku państwa do tego wszystkiego.

- Premier zwołał spotkanie w tej sprawie, w którym ma brać udział minister sprawiedliwości i ja - zapowiedział minister spraw wewnętrznych. - Będziemy rozmawiać o tym, co zrobić, żeby skuteczność państwa była większa. Ale kluczem jest zachowanie ludzi. Prawo nie zbuduje granicy między dobrem a złem w sposób absolutny - dodał.

Paradowska: "Nie można zrzucać wszystkiego na przyzwolenie społeczne..."

- Na pewno zrobimy wszystko, żeby otoczyć opieką poszkodowaną rodzinę - zapowiedział Sienkiewicz. Komendant Działoszyński przeze mnie poproszony uruchomił wszelkie możliwe środki, także o pomoc doraźną. Będziemy też zastanawiać się nad pomocą materialną. Na razie najważniejszą rzeczą jest walczący w szpitalu o życie chłopiec - dodał gość TOK FM.

- Ale mamy mnóstwo akcji policyjnych i niewiele się zmienia. To jest nieskuteczne. Nie wszystko można zrzucić na przyzwolenie społeczne... - zastrzegła Janina Paradowska. - Jeżeli chodzi o statystykę, to z jednej strony widać, że działania policji przynoszą skutki: jest ujawniana coraz większa liczba osób prowadzących po pijanemu i równocześnie spada liczba pijanych kierowców. Z drugiej strony mamy wzrost liczby wypadków śmiertelnych po prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu. Mamy dodatkowo coraz silniejszą tendencję recydywy. Ale to nie tylko ci, co utracili prawo jazdy, a potem je odzyskali, ale także ci, którym przepadły prawa jazdy i potem prowadzili bez prawa jazdy - podkreślił Sienkiewicz.

Więcej o: