Prof. Fuszara: Prawo w Polsce zajmuje się kobietami tylko wtedy, kiedy ma je karać i czegoś im zakazywać

Ujawnienie propozycji Komisji Kodyfikacyjnej ws. zmian w kodeksie karnym rozwścieczyło środowiska kobiece. - Ja mam absolutne poczucie déja vu. Prawo w Polsce zajmuje się kobietami tylko wtedy, kiedy ma je karać i czegoś im zakazywać - prof. Małgorzata Fuszara komentowała w Polskim Radiu pomysł zaostrzenia kar za aborcję i wprowadzenia pojęcia ?dziecko poczęte? .

Komisja Kodyfikacyjna działająca przy ministrze sprawiedliwości zgłosiła propozycje zmian w kodeksie karnym. Dotyczą one m.in. zaostrzenia kar za aborcję oraz wprowadzenia pojęcia "dziecka poczętego". Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza" i choć Komisja tylko "wyraziła swój pogląd" , a sam premier Donald Tusk zapewniał, że zmian ws. ustawy aborcyjnej nie będzie, prace wywołały gwałtowny sprzeciw środowisk kobiecych. - Prawo w Polsce zajmuje się kobietami tylko wtedy, kiedy ma je karać i czegoś im zakazywać - mówiła prof. Małgorzata Fuszara w "Sterniczkach", programie Polskiego Radia. - Ja mam absolutne poczucie déja vu. Pamiętam pierwszy po roku 1989 duży projekt wprowadzenia kompletnego zakazu aborcji ze wszystkimi konsekwencjami, także karnymi, które miała ponosić kobieta w ciąży. Można było z tego wyczytać pewną filozofię, którą widać także w innych przepisach. A mianowicie, że prawo w Polsce zajmuje się kobietami tylko wtedy, kiedy ma je karać i czegoś im zakazywać - mówiła Fuszara.

Czemu oni w ogóle się tym zajmują?

Prawniczka i socjolożka z Uniwersytetu Warszawskiego stwierdziła, że Komisja w ogóle nie powinna zajmować się przepisami aborcyjnymi. - Komisja została powołana w świetle prawa i reflektorów do reformy prawa karnego, a nie ustawy antyaborcyjnej. A jej członkowie skupili się właśnie na tym, ponieważ mają taki jeden cel przed sobą. Określiła, że są "na pograniczu nawiedzenia".

Tylnymi drzwiami chcą zaostrzyć przepisy

Na początku lat 90. odrzucono projekt referendum w sprawie ustawy antyaborcyjnej. - Podczas pierwszej dyskusji nad ustawą antyaborcyjną zebrano mnóstwo podpisów pod projektem referendum w tej sprawie. Wtedy usłyszeliśmy, że to nie są sprawy, które można rozstrzygać w referendum. Teraz tylnymi drzwiami próbuje się wprowadzić bardzo zideologizowany rodzaj przepisów - mówiła na antenie radiowej Jedynki Fuszara.

Hipokryzja demograficzna

Jej zdaniem w Polsce panuje "hipokryzja związana z tą sferą życia". - Jesteśmy krajem o bardzo niskiej liczbie urodzin, o bardzo niskiej deklarowanej liczbie używania środków antykoncepcyjnych i o bardzo niskiej, oficjalnie, liczbie aborcji. Albo Polacy nie prowadzą życia seksualnego, albo jesteśmy tak chorym społeczeństwem, że w wyniku tych stosunków seksualnych nie dochodzi do ciąży. Gdyby to nie był tak poważny temat, toby się to do kabaretu nadawało. Bo takiego społeczeństwa być nie może - mówiła Małgorzata Fuszara.

Płatek: Chcą karać tam, gdzie powinna być edukacja

Podobnego zdania była profesor Monika Płatek z Uniwersytetu Warszawskiego. - Wkraczamy z prawem karnym tam, gdzie powinna być dobra ochrona zdrowia, edukacja. Uważam, że to jest próba wprowadzenia bocznymi drzwiami bardzo restrykcyjnych przepisów przeciwko kobietom. Kobieta musi mieć prawo do planowania tego ile, kiedy i z kim chce mieć dzieci - dodała.

Droga do zablokowania in vitro

Karnistka zwróciła również uwagę na konsekwencje wprowadzenia terminu "dziecka poczętego". - Za jednym zamachem wyrzucamy też in vitro. Będzie musiało być zakazane. Wszelka sytuacja, w której zygota będzie pozbawiona możliwości życia poza organizmem matki, będzie podpadała pod przepis "kto powoduje śmierć dziecka poczętego, zakładając, że zygota to jest dziecko, a więc człowiek niezdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności" - mówiła w Polskim Radiu Płatek.

Więcej o: