BBC: Właściciele firmy, która zatrudniła "tłumacza" na pogrzeb Mandeli... zniknęli

Nie wiadomo, co stało się z właścicielami firmy, która zatrudniła "tłumacza" języka migowego na pogrzeb Nelsona Mandeli. Jak informuje BBC, powołując się na jednego z ministrów w RPA, współodpowiedzialni za wpadkę zniknęli.

34-letni Thamsanqa Jantjie, który "tłumaczył" na język migowy przemówienia podczas uroczystości żałobnych Mandeli, został okrzyknięty oszustem. Okazało się, że gesty, które wykonywał, z językiem migowym nie miały wiele wspólnego. On machał rękami dookoła, ale to, co pokazywał, nie miało żadnego znaczenia - powiedział dziennikarzom dyrektor Federacji Głuchych Republiki Południowej Afryki (DeafSA), Bruno Druchen.

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, mężczyzna postanowił się wytłumaczyć. Zapewnił, że jest mistrzem języka migowego, ale podczas uroczystości doznał ataku... schizofrenii.

- Nic nie mogłem na to poradzić. Byłem sam w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Próbowałem się kontrolować i nie pokazywać światu, co się ze mną działo. Bardzo przepraszam - powiedział Jantjie.

Dzisiaj BBC poinformowało, że nie wiadomo, gdzie są właściciele firmy, która zatrudniła tłumacza na uroczystości. Stacja podaje na swojej stronie, że... zniknęli.

A tak wyglądało tłumaczenie Jantjiego podczas uroczystości żałobnych:

 

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: