Porwano go, gdy był pięciolatkiem. Po 23 latach wrócił do rodziny

Chińczyk Luo Gang został w dzieciństwie uprowadzony. Miał wówczas pięć lat. Porywacze sprzedali go rodzinie mieszkającej w innej części kraju niż jego rodzice. Po 23 latach wrócił do prawdziwej rodziny, mimo że nie pamiętał, jak jego rodzice się nazywali i gdzie mieszkali.

Dramat Luo rozpoczął się w 1990 roku - czytamy w serwisie Bbc.co.uk . - Szedłem do przedszkola i spotkałem tam mężczyznę i kobietę - wspomina. - Poszedłem z nimi, bo myślałem, że to przyjaciele moich rodziców - dodaje.

Potem chłopiec był przewożony w różne miejsca kraju różnymi samochodami. W końcu trafił do nowej rodziny w górzystym rejonie prowincji Fuijan. Nadano mu nowe imię. Okazało się, że teraz będzie mieszkał w Sanming - mieście oddalonym o 1500 km rodzinnej miejscowości, w której na Luo wciąż czekali rodzice.

"Obiecałem sobie, że wrócę"

- Bardzo się bałem, ale zostałem porwany i nie miałem wyboru - opowiada Luo dziennikarzowi BBC. Dodał, że na początku liczył na to, że jego pobyt w nowym domu będzie tymczasowy. Gdy zorientował się, że będzie inaczej, postanowił ze wszystkich sił starać się nie zapomnieć swojej prawdziwej rodziny, chociaż jego wspomnienia blakły z dnia na dzień. Obiecał sobie, że pewnego dnia wróci do domu.

Udało mu się to po 23 latach. W międzyczasie skończył szkołę i w październiku zeszłego roku natrafił na stronę internetową "Baby Come Home". Forum umożliwiające porwanym odnajdywanie swoich bliskich. Zamieścił tam swoje zdjęcie i opisał historię. Wspomniał także o charakterystycznej bliźnie na dłoni i z pamięci zrekonstruował mapę okolicy swojego rodzinnego domu. Wspomagał się mapami Google.

"To porwanie zniszczyło dwie rodziny"

Na powitanie Luo Ganga z domów wyszli niemal wszyscy mieszkańcy jego rodzinnej wsi. Testy DNA wszystko potwierdziły. - Lou odnalazł swoich prawdziwych rodziców. Zdecydował się zostać z nimi, choć podkreśla, że z powodu jego porwania "dwie rodziny zostały zniszczone". - Jednak o obu myślę jako o swoich i z obiema spędzam czas - mówi.

Porwanie Luo to niestety nie odosobniony przypadek. W Chinach co roku uprowadzone zostają tysiące dzieci. Niewiele z nich kiedykolwiek odnajduje prawdziwą rodzinę. Luo miał dużo szczęścia. Według szefa policji prowincji Fujian tylko w 2012 roku porwano ponad 10 tysięcy dzieci.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: