Skandal z tłumaczeniem adhortacji papieża. Wypaczono znaczenie

- Oficjalny polski przekład tekstu adhortacji "Evangelii gaudium" nadaje się do natychmiastowej wymiany - pisze oburzony publicysta "Tygodnika Powszechnego" Piotr Sikora. Problem nie polega na niefortunnym doborze słów. Sprawa jest znacznie poważniejsza. Tłumacz w ważnych miejscach wypaczył znaczenie papieskiego dokumentu o ewangelizacji.

Błąd w tłumaczeniu pojawił się m.in. w punkcie 31., który dotyczy zaleceń dla biskupów, by czasem byli gotowi "iść za swoim ludem". W oryginalnym tekście powodem tego zalecenia jest "zdolność ludu do rozpoznawania nowych dróg". Jednak tłumacz zastąpił to stwierdzeniem "bo jego [biskupa] węch pozwala mu rozpoznać nowe drogi".

"Czy lud Boży może być mądrzejszy od biskupa? Zdaniem papieża tak. Zdaniem tłumaczy - nie" - kwituje publicysta "Tygodnika Powszechnego", który zauważył wypaczenia w tłumaczeniu adhortacji.

Jak zauważa tygodnik, oprócz poważnych błędów w tłumaczeniu nie zabrakło tzw. kwiatków. Taki znalazł się m.in. w punkcie 63., gdzie według tłumaczy papież Franciszek miał stwierdził, że pewne ruchy religijne charakteryzują się "subtelną penetracją", a chodziło o "pewną przenikliwość".

- Oficjalny polski przekład tekstu adhortacji "Evangelii gaudium" nadaje się do natychmiastowej wymiany z szacunku dla prawdy, dla Polaków, polskiej kultury i dla Franciszka - pisze oburzony publicysta "Tygodnika Powszechnego" Piotr Sikora.

Radość Ewangelii

W adhortacji "Evangelii gaudium" (radość Ewangelii), będącej podsumowaniem zeszłorocznego synodu biskupów na temat nowej ewangelizacji Franciszek zaprezentował swoją wizję Kościoła, którą głosi od wyboru na konklawe. Położył nacisk na to, że trzeba "odzyskać oryginalną świeżość Ewangelii", znajdując "nowe drogi" i "kreatywne metody" jej głoszenia.

W papieskim dokumencie jest też wiele praktycznych porad dla duchowieństwa. Kazania, stwierdził, muszą być krótkie i "pozytywne", nie mogą przypominać referatu czy wykładu. Należy w nich używać słów, które "rozpalają serca". Papież zaapelował, by w kazaniu unikać "czystego moralizatorstwa i indoktrynacji".

Niewidzialna tyrania rynku

Wśród wyzwań obecnych czasów Franciszek wskazał "z gruntu niesprawiedliwy" system ekonomiczny, w którym dominuje "prawo silniejszego" i "kultura odrzucenia". "Ludzie wykluczeni nie są wykorzystywani, ale traktowani jak odpadki" - napisał papież.

"Żyjemy w nowej niewidzialnej tyranii, niekiedy wirtualnej" rynku, który jest "czczony jak bóg" - napisał papież. Podkreślił, że rządzą tam spekulacja finansowa, "rozgałęziona korupcja" i "egoistyczne oszustwa podatkowe".

Cały tekst na stronie "Tygodnika Powszechnego" >>

Więcej o: