Para z Francji dokonała eutanazji. List: "Pracowałem całe życie. Jakim prawem nie mogę go w spokoju zakończyć?"

Para 86-latków dokonała razem samobójstwa w luksusowym paryskim hotelu. Starsi państwo - poważany ekonomista i nauczycielka literatury - zostawili ostry list pożegnalny. "Jakim prawem zabrania się człowiekowi [zakończenia życia], skoro całe życie płacił podatki, pracował i nie ma długów?" - to pytanie na nowo roznieciło we Francji debatę o eutanazji.

Bernard Cazes był ekonomistą i filozofem, Georgette - nauczycielką literatury i łaciny, autorką podręczników. W czwartkowy wieczór zameldowali się w pokoju w znanym paryskim hotelu Lutetia. W nocy zażyli specjalny lek, wywołujący bezbolesną śmierć - poinformował "Le Parisien" .

Państwo Cazes zamówili też śniadanie na poranek następnego dnia, aby ich ciała szybko znaleziono. Rano ciała pary 86-latków znalazł pracownik hotelu. Leżeli na łóżku i trzymali się za ręce. Przy łóżku leżały dwa listy - opisuje serwis "The Local" .

Atak na francuski zakaz eutanazji

Po otwarciu listów okazało się, że jeden z nich zawierał ostry atak na francuskie uregulowania prawne dotyczące eutanazji. "Czyż moja wolność nie jest ograniczona wyłącznie wolnością innych? Jakim prawem można człowiekowi uniemożliwić to [zakończenie życia z własnego wyboru], gdy płacił podatki, nie ma długów wobec państwa, pracował całe życie, a potem był wolontariuszem?" - napisali państwo Cazes.

W szczególności Georgette Cazes wyraziła swój gniew na francuskie państwo, którego ustawy odmawiają jej prawa do "godnej śmierci". Najstarszy syn pary powiedział "Le Parisien", że jego rodzice podjęli decyzję o tym, że umrą razem, "już kilka dekad temu". - Bali się rozdzielenia, bali się bycia uzależnionymi od innych, bardziej niż śmierci - dodał.

List państwa Cazes na nowo rozniecił we Francji debatę o uregulowaniach prawnych dotyczących wspomaganego samobójstwa i eutanazji. Od 2005 r. we Francji lekarze mogą podać pacjentowi taką dawkę leku uśmierzającego ból, która według ich wiedzy będzie miała efekt uboczny w postaci skrócenia życia pacjenta. Zakazane jest jednak wciąż zaprzestanie leczenia bądź odżywiania oraz podawanie leków, których głównym skutkiem będzie śmierć pacjenta.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: