"Za 35 lat prawie co druga spotkana na ulicy osoba będzie emerytem". Gerontolog o kulcie młodości i problemie starości

"Ludzie boją się starości, bo niewiele o niej wiedzą" - mówi w rozmowie z "Gazetą Pomorską" prof. Piotr Błędowski, szef Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. "Bardzo mnie irytuje, gdy słyszę o demograficznym tsunami!" - wyznaje. I podkreśla, że politycy wciąż lekceważą problem starzenia.

"W roku 2030 co czwarta osoba będzie w wieku emerytalnym, w 2050 będzie to prawie 40 procent. A zatem wyobraźmy sobie ulicę, na której widzimy, że prawie co druga spotkana osoba jest w wieku emerytalnym" - mówi w wywiadzie dla "Gazety Pomorskiej" prof. Piotr Błędowski z SGH, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego.

"Irytuje mnie mówienie o demograficznym tsunami"

Profesor wskazuje, że politycy wciąż lekceważą problem starzenia się społeczeństwa. Zaznacza, że o sprawie alarmuje od lat. "Jestem sfrustrowany brakiem odzewu. Żałuję, że w latach 90. nie udało się nam, naukowcom, w większym stopniu wpłynąć na opinię publiczną, bo gdyby powstała taka presja, politycy musieliby do tego tematu podejść poważnie" - zaznacza.

Prof. Błędowskiego denerwuje też postrzeganie seniorów jako zagrożenia. "Bardzo mnie irytuje, gdy słyszę o demograficznym tsunami! Po pierwsze, tsunami to zjawisko, które niesie zniszczenie i śmierć. Tymczasem starzenie jest naturalnym procesem, który ujawnia również pewne możliwości dla społeczeństwa. Poza tym tsunami jest nagłym wydarzeniem, którego nie da się przewidzieć, a my mówimy o czymś, o czym od dawna wiemy. Tu nie ma mowy o zaskoczeniu, no może z wyjątkiem tego, że proces ten postępuje szybciej, niż przewidywaliśmy" - wyjaśnia.

"Ludzie boją się starości, bo niewiele o niej wiedzą"

Zdaniem gerontologa na razie nie należy spodziewać się dalszego podnoszenia wieku emerytalnego. Niezbędne będą jednak zmiany na rynku pracy. "Trzeba edukować pracodawców, którzy zostali ukształtowani kilkanaście lat temu przez bardzo szkodliwy, jak się dziś okazuje, kult młodości. Młodość i energia młodych pracowników miała być panaceum na wszystko i doprowadzić do rozkwitu gospodarki. A starzy mieli udawać młodych. Ten projekt nie wypalił" - zaznacza. I przekonuje, że osoby starsze będą coraz bardziej atrakcyjne dla pracodawców, w miarę spadku liczby młodych osób wchodzących na rynek pracy.

Profesor Błędowski przekonuje, że "ludzie boją się starości, bo niewiele o niej wiedzą". Choć trudno się nie bać, słysząc doniesienia o głodowych emeryturach. "To jest odpowiedzialność polityków" - zaznacza gerontolog. I krytykuje reformę OFE, która "stawia znak zapytania nad bezpieczeństwem emerytalnym". "Ale cóż, musimy się zmierzyć z tym problemem, bo nikt inny tego za nas nie zrobi" - kwituje.

Całą rozmowę przeczytasz w "Gazecie Pomorskiej" >>>

Więcej o: