Macierewicz: Nie walczymy o centrowy elektorat, tylko o tych, co mówią, że politycy to złodzieje

- Krokodyle łzy, jakie wylewa się nad PiS, są śmieszne. Bawi mnie troska o sukces w sytuacji, kiedy to my w sondażach przodujemy - komentował Antoni Macierewicz słowa polityków, którzy sądzą, że jego nominacja na wiceprzewodniczącego PiS może zaszkodzić partii. Macierewicz wystąpił w niedzielę w programie TVP Info ?Minęła dwudziesta?, gdzie mówił o swoich nowych obowiązkach.

Macierewicz odniósł się do słów Joachima Brudzińskiego, który nazwał go "gwarancją starannych rozliczeń". - Opinia Brudzińskiego jest trafna, ale to nie wyczerpuje wszystkich prac, jakie będę podejmował. Zawsze zajmowałem się bezpieczeństwem państwa i myślę, że prezes Kaczyński będzie spodziewał się mojej aktywności w tej dziedzinie - podkreślał.

"Tam, gdzie bezrobocie przekracza 20 proc., nie ma centrowych wyborców"

Prowadzący program Marek Czyż zauważył, że co piąty członek PiS był przeciwny kandydaturze Macierewicza na wiceprzewodniczącego. - Wszedłem do PiS dość późno. Oczywiste jest, że w partii są różne punkty widzenia. Ja np. jestem zwolennikiem społecznej nauki Kościoła, ale są też inne perspektywy, więc to naturalne, że 20 proc. mojej wrażliwości nie podziela - tłumaczył Macierewicz.

Na zarzuty, że kontrowersyjny polityk we władzach partii może zniechęcić centrowy elektorat, poseł odpowiedział: - W Polsce panuje przekonanie, że trzeba sięgać po centrum. Wprowadza to w błąd niektórych polityków, bo taka kalkulacja opiera się na grupie, która regularnie chodzi na wybory. Ale moim zdaniem zwycięstwo jest w tych, którzy nie biorą udziału w głosowaniach. A nie biorą, bo uważają, że wszyscy politycy są tak samo aroganccy i skorumpowani.

- Kieruję organizacją w biednym rejonie Polski. Tam, gdzie jest ponad 20 proc. bezrobocia, nie ma centrowego wyborcy, tylko taki, który mówi: "Polską rządzą złodzieje". Ja się pod takimi słowami nie podpisuję, ale rozumiem je, bo są odbiciem pewnej tragicznej rzeczywistości. Ci ludzie są coraz bardziej po naszej stronie. Ale sondaże wskazują, że przodujemy także wśród ludzi najlepiej wykształconych - ciągnął Macierewicz.

"Nie ma związku między moją nową funkcją a zespołem smoleńskim"

Macierewicz zapewnił, że jego praca w zespole smoleńskim nie będzie kolidować z partyjną funkcją: - Nie ma związku między tym, co robię w zespole parlamentarnym, a moją nową funkcją. Jedno drugiemu nie przeszkodzi.

Sprawą Smoleńska Macierewicz planuje się jednak zajmować również po wygranych wyborach. - Jeśli dojdziemy do władzy, zostanie powołana nowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych, bo raport Millera jest w oczywisty sposób nieprawdziwy. Gdy odzyskamy wrak tupolewa i czarne skrzynki, przeprowadzimy własne badania.

Czy wierzy, że Rosjanie wydadzą części samolotu? - Żeby coś zyskać, trzeba działać. A póki co tych działań nie ma, rząd Tuska godzi się na wszystko - przekonywał poseł.

Macierewicz deklarował, że po zdobyciu władzy PiS będzie dążył do obniżenia wieku emerytalnego kobiet. - Na pewno zrobimy porządek z tą straszną ustawą, która każe Polkom pracować do 67. roku życia. To jest obraza dla Polski XXI w. W 1920 r. Polska była najnowocześniejszym krajem, jeśli chodzi o sprawy społeczne. Teraz się nas cofa do XIX w. - mówił.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: