Cejrowski nawołuje do palenia tęczy: Won z pederastami

- Należy palić takie pomniki, należy je zwalczać wszystkimi sposobami, nielegalnymi również, gdyż to jest bluźnierstwo przeciwko Bogu - stwierdził w Polskim Radiu ?RDC? Wojciech Cejrowski. Znany z prawicowych poglądów podróżnik opowiadał m.in. o Marszu Niepodległości, w którym uczestniczył razem z 70-letnią matką.

Cejrowski, którego rozmowę przedrukowuje "Newsweek" , cieszy się ze spalenia przez chuliganów tęczy na pl. Zbawiciela. Swoje poglądy usprawiedliwia wiarą w Boga. - To plac Zbawiciela i jeżeli Gronkiewicz-Waltz chce pederastom stawiać pomniki tęczowe, to niech sobie poszuka placu Unii Europejskiej, tam to postawi, bo tam narodowcy nie przyjdą nawet siku zrobić. Nieroztropne było stawianie przed świątynią katolicką pod wezwaniem Chrystusa Króla Zbawiciela pomnika grzechowi sodomskiemu. I tu jest winowajca. I należy palić takie pomniki, należy je zwalczać wszystkimi sposobami, nielegalnymi również, gdyż to jest bluźnierstwo przeciwko Bogu. Amen - mówił.

Cejrowski jak zawsze nie przebiera w słowach. - Ta świątynia tam była pierwsza, więc won z pederastami z placu Zbawiciela!!! Plac Zbawiciela, a nie pederastów. Amen - stwierdza.

"Nieuprawniona tłuszcza, hałastra"

Cejrowski pochwala nie tylko zniszczenie tęczy odbudowanej ostatnio za 64 tys. złotych. Podróżnik wypowiada się też na temat zaatakowanego przez narodowców squatu. - Squat oznacza, że wdarła się nieuprawniona tłuszcza, hałastra jakaś, na cudzą posesję i ją zasiedliła(...). W związku z tym ci ludzie zamieszkujący squaty są przestępcami i policja powinna ich stamtąd na pałach wywalić(...). Byli napadnięci przez manifestację narodowców? Cudownie - gdzie była policja? Bo jak pederaści maszerują przez środek miasta, to są otoczeni kordonem obronnym - mówił.

Na koniec rozmowy prowadzący audycję mówił, że liczył, że "zawsze można się jakoś dogadać". - Jeżeli pan się nie zgadza z częścią moich poglądów, to musi pan im postawić tamę i powiedzieć: "Stary, dotąd tak, ale dalej już ci nie pozwolę".

"I wtedy bójką?", dopytywał prowadzący. - Jak się będzie pan cofał w nieskończoność, to pan skrzywdzi własną rodzinę, własne dzieci, bo przyjdą podpalić panu dom. Musi się pan bronić - skwitował Cejrowski.

Podczas zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe w poniedziałek 11 listopada Marszu Niepodległości doszło do burd m.in. w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej. Do zamieszek doszło też przed squatami przy ul. ks. Skorupki i ul. Wilczej oraz na pl. Zbawiciela, gdzie podpalono instalację "Tęcza".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: