Pokrojony świński odbyt może udawać kalmary. UE bije na alarm w sprawie oszukiwanej żywności

W branży spożywczej jest coraz więcej oszustw - ostrzega Komisja Europejska. Ryzyko ujawnienia jest małe, kary zbyt łagodne, a korzyści zbyt nęcące, by oszuści zaniechali procederu.

Kto kupuje kalmary krojone w krążki, ten nie może być w stu procentach pewny, że ma do czynienia z tzw. owocami morza. Mogą to być także odpowiednio krojone wieprzowe odbytnice. Europejskie supermarkety umieściły z tego względu kalmary na liście produktów, które mogą występować w "oszukiwanej" formie, jak poinformowała europosłanka Esther de Lange z konserwatywnej frakcji EVP. - Handel ma kalmary na oku. Są one na 9. pozycji oszukiwanych produktów - powiedziała.

Być może jest to tylko plotka, ale ten przykład ukazuje, że również handel detaliczny jest bardzo czujny, ponieważ handlowcy uważają, że oszukiwani są nie tylko klienci, ale w pierwszym rzędzie sam handel. Esther de Lange przedstawiła na forum Parlamentu Europejskiego (PE) raport z ramienia komisji ochrony środowiska, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa produktów spożywczych, zawierający ostrzeżenia przed nasilającymi się oszustwami na rynku produktów spożywczych.

Jedno z następstw kryzysu

Podobnie jak handel ma swoje własne listy produktów szczególnie wrażliwych, czyli podatnych na nieuczciwe manipulacje, również Komisja PE ma swoją listę top ten produktów najczęściej fałszowanych. Znajdują się na niej: oliwa z oliwek, ryby, produkty ekologiczne, mleko, zboża, miód, syrop klonowy, kawa, herbata, przyprawy, wino i kilka rodzajów soków owocowych.

Przyczyny nasilenia się przypadków oszustw w branży spożywczej politycy dopatrują się w aktualnym kryzysie gospodarczym: placówki kontroli branży spożywczej są coraz gorzej obsadzone personalnie i coraz większa jest presja ze strony np. handlu czy innych czynników, by produkować żywność jak najniższym kosztem.

Lobby sieci supermarketów częściowo potwierdza tezę polityków. W Niemczech presja na producentów nie jest aż tak duża, ale "jest to jak najbardziej możliwe, że w Europie są kraje, w których siła nabywcza znacznie spadła wskutek kryzysu, co stawia przed problemami nie tylko handel", zaznaczyła europosłanka.

Co prawda jeszcze ani niemieckie, ani europejskie zrzeszenia handlu nie słyszały o wspomnianych wyżej podróbkach kalmarów, ale wszyscy przyznają, że podrabiane towary są coraz większym problemem.

Politycy z komisji PE nazywają sprawy po imieniu: zwykłą mąkę czy jajka z fermy sprzedaje się jako ekologiczne, sól do posypywania dróg jako sól spożywczą. Kontrolerzy żywności znajdowali już metanol w napojach alkoholowych i koninę deklarowaną jako wołowinę.

Zazwyczaj nie zagraża zdrowiu

Regułą jest to, że drogie składniki nieuczciwi producenci starają się zastąpić składnikami najtańszymi, że niewłaściwie deklaruje się pochodzenie mięsa, błędnie podaje wagę produktów, konwencjonalną żywność deklaruje się jako "bio", ryby z hodowli deklaruje się jako dziko żyjące czy zmienia się etykietki z datą przydatności do spożycia.

Raport PE unaocznia, jak ogromne są luki w kontrolach żywności. Ponieważ w łańcuchu obrotu produktami spożywczymi nie jest wymagana rejestracja handlowców czy pośredników, nikt nie wie dokładnie, jakie firmy i ile ich działa w obrocie żywnością. Ponieważ odnośne przepisy wydawane są w Brukseli, a kontrola ich wdrożenia odbywa się w krajach UE, nie ma mowy o żadnym ogólnoeuropejskim, ponadgranicznym nadzorze.

- Oszukiwana żywność nie stanowi, co prawda, zagrożenia dla zdrowia - przyznaje Esther de Lange - Ale podważa zaufanie konsumenta do żywności. Największym problemem jest to, że ustawodawstwo w Europie jest tak rozdrobnione, że pozostaje dość miejsca na oszustwa w produkcji żywności.

Kary dwukrotnie wyższe niż zysk

Europol od lat rejestruje wzrost liczby oszustw w branży spożywczej i to, że przyjmują one postać przestępczości zorganizowanej. Lecz ze strony krajów członkowskich dużo jest zastrzeżeń wobec współpracy z Europolem. Tak było w przypadku skandalu z koniną, jak zaznacza europosłanka EVP. - Irlandzkie władze tropiły ślady u siebie, ale poza granicami były ślepe albo tylko bezradne - mówi.

Przyznaje także, że w łańcuchu produkcji i sprzedaży żywności jest szereg słabych ogniw, dopuszczających oszustwa. Szanse dużego zysku i stosunkowo niskie kary wręcz zachęcają do oszustw - twierdzi Esther de Lange. Z tego względu Komisja domaga się, by wszyscy związani z łańcuchem produkcji i sprzedażą żywności, jak np. chłodnie czy magazyny, musieli się rejestrować i poddawać kontroli.

Potrzebne są elektroniczne systemy certyfikacji, ostrzejsze kary - co najmniej dwukrotnie wyższe niż ewentualny zysk z oszustwa oraz pozbawienie producentów żywności licencji w wypadku powtórnych oszustw.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: