Sawicki: W PSL tylko Kłopotek popiera Elbanowskich. Jeśli nie chce współpracować, może odejść

Jak zapewnia b. minister rolnictwa Marek Sawicki, w PSL tylko jeden poseł chce referendum edukacyjnego. To oczywiście Eugeniusz Kłopotek. - Poseł musi sobie zdać sprawę z tego, że w Polsce mamy system partyjny. I jeśli nie chce współpracować, to ma wolny wybór. Może przejść do innej partii - mówił Sawicki w TOK FM.

W starciu koalicji z opozycją o referendum edukacyjnym liczyć się będzie każdy głos. Dlatego tak ważna będzie postawa PSL. Bo właśnie wśród ludowców słychać było do tej pory głosy poparcia, dla pomysłu małżeństwa Tomasza i Karoliny Elbanowskich.

Na dzień przed głosowaniem sytuacja wydaje się jasna. - Mam wrażenie, że z dwoma posłami którzy mieli wątpliwości, rozmowy dały pozytywny efekt. Teraz zostaje tylko Eugeniusz Kłopotek - poinformował Marek Sawicki w "Poranku Radia TOK FM".

Cierpliwość się kończy

Były minister rolnictwa nie krył, że ma dosyć zachowania swojego kolegi. Bo sprawa referendum nie jest jedyną, w której Kłopotek ma inne zdanie niż klubowa większość. - Poseł musi sobie zdać sprawę z tego, że w Polsce mamy system partyjny. I jeśli nie chce współpracować z PSL, z którym od wielu kadencji wchodzi do parlamentu, to ma wolny wybór. Może przejść do innej partii - stwierdził Sawicki.

Jego zdaniem poseł Kłopotek uległ "agresji" ze strony autorów wniosku o zorganizowanie referendum. Sawicki sam rozmawiał z Tomaszem i Karoliną Elbanowskimi, bo chciał się dowiedzieć, kto podsunął im pomysł na pytania referendalne, które nie dotyczą sprawy sześciolatków. - Nie było odpowiedzi. Była tylko zwyczajna agresja. Myślę, że tej agresji w pewnym sensie ulegli posłowie Eugeniusz Kłopotek i Andrzej Dąbrowski.

Upolitycznienie

Według Sawickiego cztery z pięciu pytań zaproponowanych przez autorów wniosku o referendum to po prostu polityka. - Nie ma sensu, żeby poddawać to pod publiczne głosowanie. Żeby wydawać na to dodatkowe pieniądze - mówił w TOK FM.

Zasugerował też, że podczas zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum, nie zawsze informowano, czego sprawa dotyczy. - Mój syn i synowa podpisali się pod wnioskiem. Ale kiedy rozmawiałem z nimi kilka dni temu, to mówili, że podpisywali tylko w sprawie sześciolatków. A nie w sprawie reformy edukacyjnej. Prawdopodobnie nie przekazano im całego wniosku - podkreślał Marek Sawicki.

Wyniki głosowania w sprawie referendum poznamy jutro przed południem. Wniosek solidarnie popiera cała opozycja.

Referendum edukacyjne to "bezsensowna idea" czy "krzyk rozpaczy"? Spór Nowakowskiej i Romaszewskiej-Guzy>>

Więcej o: