Karnowski tłumaczy się z insynuacyjnej okładki. "Zdjęcie powiedziało nam coś ważnego o tragedii smoleńskiej"

"Gdyby to był kadr zawieszony w próżni i było przeprowadzone solidne śledztwo, gdyby tuż po tragedii nie mówiono, że pojednanie musi nastąpić teraz na trumnach tych ofiar, gdyby nie składano kondolencji Rosjanom, to zdjęcie nic by nie mówiło" - tłumaczył się w TVP z kontrowersyjnej okładki swojego pisma Michał Karnowski.

- Mogę zapewnić, że zdjęcie jest prawdziwe, autentyczne. Nikt zresztą jego prawdziwości nie podważył - tak Michał Karnowski tłumaczy publikację na okładce pisma "W Sieci" wyjętego z kontekstu zdjęcia Donalda Tuska i Władimira Putina ze Smoleńska. Premier Polski wygląda na nim, jakby się uśmiechał. W podtytule redakcja tygodnika pyta: "Kiedy poznamy prawdę?".

- Myślę, że to zdjęcie coś ważnego o tragedii smoleńskiej powiedziało - komentował w TVP Michał Karnowski, publicysta "W Sieci". Co dokładnie miało mu "powiedzieć" to zdjęcie? - Że nie wiemy wszystkiego - odpowiada pracownik tygodnika. - To dużo wbrew wszystkiemu. Zdjęcie było szokiem dla tych, którzy nie śledzą tej tragedii dokładnie - dodaje Karnowski.

Zdjęcie "nic by nie mówiło", gdyby...

- Gdyby to był kadr zawieszony w próżni i było przeprowadzone solidne śledztwo, gdyby tuż po tragedii nie mówiono, że pojednanie musi nastąpić teraz na trumnach tych ofiar, gdyby nie składano kondolencji Rosjanom, to zdjęcie nic by nie mówiło. Ale ono się wpisuje w pewien kontekst naszej wiedzy, dziwnych zachowań naszych władz - uważa Karnowski.

Do okładki pisma odniósł się już rzecznik rządu. Paweł Graś ocenił jej publikację jako "obrzydliwe, niepotrzebne i po prostu podłe". Wezwał też braci Karnowskich do ujawnienia, kto jest autorem zdjęcia i do przekazania jego oryginału, aby można było zbadać autentyczność fotografii.

Więcej o: