Mężczyzna wdarł się do domu mistrza horrorów Stephana Kinga

Mężczyzna, który wdarł się do domu pisarza Stephena Kinga w Bangor, w stanie Maine, ma postawione zarzuty - podały lokalne władze.

Do incydentu doszło we wtorek. Do domu pisarza w Bangor wtargnął niespodziewanie 29-letni Christopher Prince. Mimo próśb pracowników ochrony mężczyzna nie chciał opuścić budynku. Na miejsce wezwano policję. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna nie chciał odpowiadać na pytania, zachowywał się agresywnie, dlatego został zatrzymany.

Podejrzany jest dobrze znany policji. W zeszłym roku został dwa razy zatrzymany pod zarzutem kradzieży. Ma również na swoim koncie wyrok za naruszenie zwolnienia warunkowego, a także odebrane prawo jazdy za prowadzenie pod wpływem środków odurzających.

Ostatecznie postawiono mu zarzut stawiania oporu podczas próby przesłuchania.

Podczas incydentu w domu nie było pisarza ani jego żony.

Bangor Daily News przypomina, że to niepierwszy taki przypadek. W 1991 roku do rezydencji pisarza w Teksasie, włamał się mężczyzna, który twierdził, że ma przy sobie bombę. W domu była tylko żona pisarza - Tabitha. Pobiegła do domu sąsiada i wezwała policję.

Później sprawca włamania - Erik Keene, tłumaczył dziennikarzom, że wtargnął do domu Stephena Kinga, bo ten rzekomo ukradł mu rękopis powieści "Misery".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: