Ekspertka o Wiplerze: Ci, którzy go lubili, powinni mu wybaczyć. Ale po wczorajszej konferencji jest zgrzyt

- Obraz, który mam z konferencji prasowej - tę biedną twarz - nie pasuje do poprzedniego wizerunku posła Wiplera. To jest duży zgrzyt - mówiła w ?Pierwszym Śniadaniu? w Radiu TOK FM dr Ewa Marciniak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Przemysław Wipler trafił wczoraj w nocy do szpitala pod awanturze z policją pod jednym z warszawskich klubów. Jak poinformował na Twitterze, został "brutalnie pobity" przez policję. Policjanci i świadkowie zdarzenia mają inne zdanie. Według nich poseł był agresywny, awanturował się i zaatakował funkcjonariuszy próbujących go uspokoić. Rzecznik KSP: nagrania z kamer pod klubem potwierdzają naszą wersję.

Jaki wpływ tego typu sytuacje mają na wizerunek polityka? - Okazuje się, że nie jest to takie oczywiste. Wizerunek buduje się długo, zwłaszcza gdy jest się politycznym debiutantem, a tu mamy do czynienia z młodym politykiem. Pozytywny wizerunek buduje się długo, a traci bardzo szybko. Wizerunek ma charakter wybiórczy, jest czymś podobnym do stereotypu i kształtuje się na podstawie pojedynczych cech, które polityk chce ujawnić. Zarządzając wizerunkiem, polityk decyduje się na strategię jego budowania. Oczywiście, musi on być związany z jego tożsamością - w tym sensie, że jest prawdopodobny i społecznie, i politycznie, i intelektualnie - tłumaczyła w "Pierwszym Śniadaniu w Toku" dr Ewa Marciniak.

Wipler stracił twarz w oczach wyborców czy też zostanie uznany za ofiarę? - Utrata wizerunku bądź rola ofiary zależy od tego, jak uprzednio ceniliśmy tego polityka. Jeśli nasza poprzednia postawa była aprobująca: że mamy do czynienia z ambitnym młodym politykiem, który wie, jak zagospodarować scenę polityczną, wówczas będziemy traktowali to jedynie jako gafę. Że ludzie mają prawo do chwil słabości, że wypił - swój człowiek. Zaczniemy go oglądać jako podobnego do siebie, zwykłego. Ale warunkiem jest tu uprzednia sympatia do człowieka. Jeśli jej nie ma, to takie i inne wpadki będą uznane za coś totalnie nieetycznego i niezgodnego z profesjonalnym zachowaniem - zaznaczyła ekspertka.

Po wczorajszej konferencji w Sejmie jest zgrzyt

Jak zatem zostanie oceniony poseł Wipler, który ma wizerunek poczciwego parlamentarzysty - odszedł z PiS-u, bo, jak mówił, nie godził się na różne przekłamania i postawy? - pytał prowadzący "Pierwsze Śniadanie" Piotr Maślak. - Mamy tendencję do budowania spójnych wizerunków. Wszystko powinno się zgadzać: jeśli jest debiutantem, działa zgodnie ze swoimi ideami, to w reszcie działań powinien też być idealny. Jeśli nam coś zgrzyta, to albo nie przyjmiemy tej zgrzytającej informacji, albo zaczniemy grzebać w poszukiwaniu takich informacji, by zmienić swój ogląd. Ten obraz, który mam z konferencji prasowej - tę biedną twarz - nie pasuje do poprzedniego wizerunku posła Wiplera. To jest duży zgrzyt - oceniła dr Marciniak.

Jej zdaniem nie wiadomo, czy policjanci naruszyli immunitet posła - dopiero w drodze do izby wytrzeźwień ujawnił on, kim jest: - Można domniemywać, że policjanci sądzili, że mają do czynienia ze zwykłym obywatelem.

- Polityka nie deprawuje charakteru, ale wystawia go na próbę i w każdym momencie trzeba pamiętać, że ten czas próby właśnie może nadejść - podsumował gość TOK FM.

Chcesz wiedzieć więcej o sprawie posła Wiplera? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: