Samolot rozbił się na międzynarodowym lotnisku. Nikt tego nie zauważył

Na międzynarodowym lotnisku w Nashville rozbił się samolot Cessna. Maszyna natychmiast stanęła w ogniu, a jej pilot zginął na miejscu. Katastrofy nikt nie zauważył. Władze tłumaczą, że podczas wypadku widoczność była bardzo słaba.

Do katastrofy małego samolotu doszło we wtorek ok. godziny 3 rano czasu lokalnego. Mimo że po uderzeniu w pas startowy maszyna stanęła w ogniu, ani kontrola lotów, ani żaden inny pracownik lotniska jej nie zauważył - informuje serwis Cnn.co.uk .

 

Wrak cessny odkryto dopiero kilka godzin później, gdy pilot innego samolotu kołującego przed startem zauważył na jednym z pasów oderwaną pokrywę silnika. Dlaczego na dużym międzynarodowym lotnisku, pracującym 24 godziny na dobę, nie zauważono katastrofy lotniczej, w której zginął pilot?

FAA: Była słaba widoczność

Rzecznik Federalnej Administracji Lotniczej (FAA) twierdzi, że problemem była bardzo słaba widoczność. Do wypadku doszło w nocy, podczas gęstej mgły. Nie wiadomo, czy pilot cessny był w kontakcie z pracownikami wieży kontroli lotów ani czy nadał sygnał alarmowy. Kulisy sprawy są wciąż badane przez FAA.

Przyczyna katastrofy i tożsamość pilota nie są na razie znane. Wiadomo jedynie, że maszyna była zarejestrowana w jednym z kanadyjskich klubów lotniczych.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: