Tadeusz Mazowiecki nie był uległy? Nie, był politycznym fighterem [4 PRZYKŁADY]

Tadeusz Mazowiecki uważany jest za flegmatyka i człowieka łagodnego. Jednak Jarosław Kurski przekonywał w Radiu TOK FM, że był przede wszystkim politycznym fighterem. I podał ku temu cztery powody.

Zmarłego dziś Tadeusza Mazowieckiego w audycji "Połączenie" w Radiu TOK FM wspominali Jakub Janiszewski i jego gość Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", wówczas rzecznik prasowy Lecha Wałęsy.

- Był człowiekiem flegmatycznym, mógł być interpretowany jako człowiek niezwykłej łagodności. Ale jeśli spojrzeć na jego dorobek polityczny, to trzeba stwierdzić, że on był fighterem - zauważył Janiszewski. Kurski przyznał, że przedstawianie skłonnego do kompromisów Mazowieckiego jako łagodnego i uległego jest nieporozumieniem. - On w swojej karierze miał kilka spektakularnych momentów "non possumus" - wskazywał Kurski.

1. moment: obrona prześladowanych studentów w 1968 r.

- Pierwszy moment to rok 1968, kiedy jako przewodniczący koła Znak wchodzi na trybuny i żąda wyjaśnienia sprawy prześladowania studentów marcu 1968 roku - podkreślił Kurski. Mazowiecki interpelował także w kilku innych niewygodnych dla władzy sprawach. Jego koło planowało także zaprotestować przeciwko antyizraelskiej nagonce rządu PRL po wybuchu wojny sześciodniowej w 1967 roku, ostatecznie jednak interpelacja nie znalazła się w Sejmie.

2. moment: apel o wyjaśnienie Grudnia '70

- W roku 1970, co jest naprawdę aktem heroizmu, bo jest sam, żąda specjalnej komisji sejmowej, która zajmie się wyjaśnieniem tragicznych wypadków na Wybrzeżu, w Gdańsku - mówił Kurski. W protestach w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie, Elblągu i kilku innych miastach zginęło 45 demonstrantów i kilku funkcjonariuszy policji i żołnierzy. Ponad 1000 osób zostało rannych. Dwa lata po wezwaniu Mazowieckiego do wyjaśnienia sprawy władze nie zgodziły się na jego start w wyborach do Sejmu.

3. moment: stosunki z Niemcami

- Już jako premier Mazowiecki odbył słynną rozmowę z Helmutem Kohlem, kanclerzem Niemiec - przypominał Kurski. - Mazowiecki zdawał sobie sprawę, że Polska musi doszusować do konferencji 4+2, bo tam rozstrzygać się może przyszłość polskiej granicy na Odrze i Nysie. - Wiedział, że bez postawienia sprawy jasno nie będzie możliwe pojednanie polsko-niemieckie. Tym żółwim uporem doprowadził do tego, że uzyskaliśmy wszystko, co chcemy - podkreślił gość Radia TOK FM.

4. moment: rezygnacja z misji w Jugosławii

- Symboliczny gest, kiedy po wielu miesiącach misji w Srebrenicy mówi: "Non possumus, nie będę pełnił tej funkcji, żyrował słabości i imposybilizmu ONZ" - mówił Kurski. Będąc specjalnym sprawozdawcą konfliktu w byłej Jugosławii powołanym przez Komisję Praw Człowieka ONZ, jako jedyny wysłannik podał się do dymisji w proteście przeciwko bierności wspólnoty międzynarodowej wobec popełnianych na Bałkanach zbrodni.

Moment, którego nie było: "gruba kreska"

Zdaniem Kurskiego osławiona "gruba kreska" nie była dla Mazowieckiego wyrazem niezgody czy szczególnego uporu. - To wynikało głęboko z filozofii politycznej Mazowieckiego. Nie musiał się z nikim mocować, to była wypływająca z głębi propozycja inkluzywnej demokracji - wskazywał Kurski. I przypominał, że intencją Mazowieckiego nie było tworzenie dwóch kategorii obywateli: tych związanych z opozycją i byłych członków partii. Nie chciał wykluczać ze społeczeństwa niemal 2 mln Polaków. - To było zaproszenie do tworzenia nowego, demokratycznego państwa - zaznaczył.

Aleksander Kwaśniewski wspomina Tadeusza Mazowieckiego

Więcej o: