Lasek: Jak coś zdementujemy, to zespół Macierewicza wymyśla nową teorię

- Zespół parlamentarny posła Macierewicza serwuje nam coraz to nowsze teorie. Każda inna od poprzedniej. Jeżeli coś zostanie zdementowane, to wymyślana jest nowa historia. Wszyscy jesteśmy już tym zmęczeni - mówił w TVN24 Maciej Lasek.

- Odnieśliśmy duży sukces - mówił o swoim zespole Maciej Lasek, wskazując, że liczba osób, które wierzą w zamach w Smoleńsku, maleje.

- Jesteśmy świadkami, od kilkunastu miesięcy, a apogeum tej historii przypada na ostatnie tygodnie serwowania nam coraz to nowszych teorii przez zespół parlamentarny posła Macierewicza. Każda inna od poprzedniej. Jeżeli coś zostanie zdementowane, to wymyślana jest nowa historia. Wszyscy jesteśmy już tym zmęczeni - mówił Lasek.

"Ewenement na skalę międzynarodową"

Lasek powiedział, że nie powinno się publikować wszystkich materiałów z badań katastrof lotniczych. Pokazanie wszystkich materiałów z raportu Millera, bez komentarza, wprowadzi większy zamęt, niż pomoże. Takich publikacji nie robi się nigdzie. Praca naszego zespołu jest ewenementem na skalę międzynarodową, ponieważ zwykle komisje badające wypadki przygotują raport, a ten jest przekazany do specjalistów. I koniec - wskazywał Lasek.

Po raz kolejny zdemontował rewelacje Chrisa Cieszewskiego, który na II Konferencji Smoleńskiej dowodził, że brzoza została złamana 5 kwietnia albo wcześniej. Miały wskazywać na to zdjęcia satelitarne. - Żadne dowody, na których pracowała komisja, nie potwierdzają takiej hipotezy. Pan prof. Cieszewski, pokazując swoją ekspertyzę, nie przekonał mnie, gdyż komisja, w której pracowałem, była w posiadaniu zarówno materiałów pokazujących, jak wyglądało lotnisko i okolice przed 7 kwietnia i po 10 kwietnia - powiedział. - Możemy dołączyć zapis rejestratora rozmów, gdzie jest moment uderzenia - dodał Lasek.

"Mamy dowody"

- Pan profesor Cieszewski, który zajmuje się biometrią drzew, na pewno nie zajmował się badaniem wypadków lotniczych. Gdyby do badania wypadku wystarczyła analiza zdjęć satelitarnych, nie trzeba byłoby jeździć na miejsce wypadku - zaznaczył Lasek.

- Mamy dowody na to, że samolot zderzył się z brzozą. Jakie? Np. wbite elementy samolotu w przełamaną brzozę, zeznania świadków, elementy drzewa wprasowane w końcówkę skrzydła - wymieniał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: