Prof. Rońda rezygnuje z przewodniczenia Konferencji Smoleńskiej 2013. "Przyznaję się do błędu"

"Wobec sytuacji zaistniałej po mojej wypowiedzi w TV Trwam postanowiłem zrezygnować z funkcji Przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji Smoleńskiej 2013. Przyznaję się do błędu i gotów jestem ponieść tego konsekwencje" - napisał prof. Jacek Rońda w piśmie przesłanym do organizatorów wydarzenia.

Pismo prof. Rońdy to pokłosie burzy , jakie wywołała jego ostatnia wypowiedź w TV Trwam. Ekspert z zespołu Antoniego Macierewicza komentował swoje kwietniowe wystąpienie w TVP1, po emisji filmów o katastrofie smoleńskiej. Powiedział wtedy m.in., że jego zdaniem piloci prezydenckiego samolotu nie zeszli poniżej wysokości 100 metrów. Ku zdumieniu prowadzącego spotkanie Piotra Kraśki, prof. Rońda powiedział, że swoją wiedzę opiera na dokumencie z Rosji. - Nie mogę podać źródeł - mówił. Kraśko dopytywał, skąd profesor ma tego rodzaju dokumenty. - Kupiłem, proszę pana, na rynku. Źródło pozostanie niejawne. Mogę dostarczyć oryginały. Mam swoje dojścia - stwierdził.

Dokument? To był blef

Tymczasem w wywiadzie udzielonym TV Trwam prof. Rońda bezceremonialnie przyznał, że w programie Kraśki nie mówił prawdy. Pytany, na jakiej podstawie twierdzi, że piloci prezydenckiego samolotu nie zeszli poniżej 100 metrów, ekspert Macierewicza odpowiedział: - Oni niestety zeszli poniżej 100 metrów. Ja w wywiadzie z panem Kraśko trochę zagrałem. Z różnych względów. Ponieważ pan Kraśko grał ze mną, no to tak jak w kartach się gra w niektórym układzie... Z panem nie będę grał w karty, w związku z tym powiem, że oni zeszli poniżej 100 metrów. Byli gdzieś na wysokości pomiędzy 50 a 60 metrów. - Później ta opowieść o tym dokumencie [z Rosji - red.]... To był blef, na tym dokumencie nic nie było - przyznał Rońda. Przeczytaj więcej >>

"Przyznaję się do błędu"

Jeszcze wczoraj prof. Rońda zdawał się nie przejmować krytyką jego zachowania i w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl zaznaczył: "Ja nie byłem w TVP na spowiedzi przed odejściem z tego świata. Pan Kraśko pogrywał nieczysto, więc ja z nim też. Ja jestem starym lisem, doświadczonym w tych sprawach. Nie mogę pozostawiać bez odpowiedzi takich zagrywek i prowokacji. Kraśko dopuszczał się karygodnych prowokacji. Więc wet za wet".

Dzisiaj okazuje się, że prof. Rońda postanowił ponieść konsekwencje swojego zachowania. W piśmie skierowanym do prof. Piotra Witkacego, przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego Konferencji Smoleńskiej 2013, ekspert z zespołu Macierewicza napisał: "Drogi Piotrze: Wobec sytuacji zaistniałej po mojej wypowiedzi w TV Trwam postanowiłem zrezygnować z funkcji Przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji Smoleńskiej 2013. Przyznaję się do błędu i gotów jestem ponieść tego konsekwencje. Życzę Tobie i Kolegom owocnych obrad".

Więcej o: