Niemiecka gazeta o synu właściciela fabryki Solaris: zamiast autobusów woli sprzedawać jogurt

Dzisiejsza ?Frankfurter Allgemeine Zeitung? portretuje Jana Olszewskiego, syna szefa fabryki Solaris koło Poznania. Młody przedsiębiorca zamiast pracy u ojca wybrał własny, ryzykowny biznes w Niemczech. Zainwestował w ekologiczne jedzenie.

Gazeta nie podaje powodów, dla których publikuje portret polskiego przedsiębiorcy. Być może trochę z niedowierzaniem, a może nawet i ze zdumienia opisuje krótką historię Polaka, który mógł mieć łatwe życie, pracując w fabryce ojca, a wybrał własną niezależną drogę i to akurat w Niemczech.

Jan Olszewski, syn Krzysztofa, po studiach w Niemczech, Japonii, Australii i Włoszech pracował co prawda w fabryce ojca, ale jak zapewnia reporter FAZ, zawsze chciał zrobić coś swojego, żeby nie wyszło na to, że jest tylko synem zamożnego ojca, który osiągnął wiele w biznesie.

Zimny jogurt Jana Olszewskiego

Czy Jan Olszewski odniesie sukces, nie wiadomo. Gazeta podaje, że jego sklep na Friedrichstrasse w Berlinie, w którym serwuje się między innymi zmrożony jogurt w kubkach, dopiero po prawie roku działalności zaczął przynosić zysk. Sam Olszewski żyje na razie ze swoich oszczędności, ale planuje już otwarcie następnej filii w jednej z berlińskich galerii handlowych.

Sklep Polaka to restauracja, coś w rodzaju baru mlecznego, tylko ze "zdrowym fast foodem". W ofercie ma m.in. jogurt i płatki owsiane. Pomysł ten Olszewski podpatrzył, będąc w Ameryce. Po rozeznaniu rynku stwierdził, że najlepszym miejscem dla niego będą Niemcy, ponieważ jak zapewnia gazetę, w Polsce nie ma jeszcze tak dużego popytu na artykuły ekologiczne.

Olszewski nie wyklucza, że wróci kiedyś do fabryki ojca, ale doświadczeń, które zdobył i które jeszcze zdobędzie, nikt mu nie odbierze.

embed
Więcej o: