Tragedia na biegu "Biegnij Warszawo". Mężczyzna zmarł na mecie

Jeden z uczestników biegu "Biegnij, Warszawo" stracił przytomność po przekroczeniu mety. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Powodem śmierci około trzydziestokilkuletniego mężczyzny było zatrzymanie akcji serca. Pojawiają się sprzeczne relacje ws. obecności karetki w okolicach mety.

Wyścig Biegnij Warszawo zaczął się o godz. 12. W zawodach wzięło udział około 12 tysięcy osób.

Jeden z uczestników już po przekroczeniu mety upadł. - To działo się na mecie, około 12.50 - relacjonuje reporter TVN24 Wojciech Bojanowski, który był uczestnikiem biegu. - Jeden z mężczyzn, który przebiegł przez metę, upadł. Wtedy zaczęła się akcja reanimacyjna, trwała około 10-15 minut. Po kwadransie na miejscu pojawiła się karetka - dodał.

"Ludzie się cieszyli, a tu dramat"

Według relacji dziennikarza było to "szokujące przeżycie" - 50 minut po starcie biegu na 10 km pojawiło się na mecie bardzo dużo osób. Wszyscy radośni, uśmiechnięci, nieświadomi dramatu, który tam się rozgrywa. Informację o śmierci uczestnika biegu potwierdzili nam organizator biegu i dyrektorka Szpitala im. Orłowskiego. Do lecznicy trafiły jeszcze dwie inne osoby, które są poszkodowane. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ile czekali na karetkę? Sprzeczne doniesienia

- Na miejscu było 4 czy 5 ratowników, którzy zajmowali się mężczyzną, ustawili go w pozycji bocznej ustalonej. W trakcie dosyć nerwowej rozmowy próbowali przez krótkofalówkę wzywać karetkę, która pojawiła się po 10-15 minutach. Trudno jej było dojechać, bo to zdarzyło się tuż za metą i trudno jej było się tam przecisnąć Ten mężczyzna stracił przytomność, zwymiotował, leżał i jeszcze oddychał, ale miał puls. Widać było, że jest w bardzo złym stanie. W pewnym momencie przestał oddychać, zaczęła się akcja reanimacyjna i masaż serca. Po jakichś 3-4 minutach masażu serca i sztucznego oddychania, pojawiła się "erka" i go stamtąd zabrała - powiedział w TVN24 Bojanowski.

Relacja świadka

- Czekałem na żonę, która przybiegła trochę później, przed metą - mówi TVN24 Piotr, uczestnik biegu. - Widziałem jednego z panów, który próbuje, powłócząc nogami, dobiec do mety; nie udaje mu się to i wywraca się. Pomagają mu inni biegacze. Stwierdziłem, że też mu pomogę. Dotransportowałem go do mety. Odwróciłem się i zobaczyłem, że drugi z panów również się wywrócił 50 metrów dalej, więc pobiegłem z powrotem, żeby mu pomóc. Przenieśliśmy go za metę i położyliśmy po prawej stronie. Za chwilę pojawiło się dwóch ratowników medycznych. Jeden z tych panów chwilę później, po 10 minutach, doszedł do siebie - relacjonuje.

Opowiada, że drugi mężczyzna był reanimowany przez biegacza w koszulce "Biegnij Warszawo", a ratownik medyczny robił oddychanie usta-usta. - Ta cała sytuacja trwała około 20-25 minut. Oddaliłem się z tłumem. Po kolejnych 20 minutach zobaczyłem, że karetka przeciska się przez tłum i próbuje tam dojechać. Dziwiło mnie, że ratownicy, poza tym, że mają kamizelki, nie są w żaden sposób przygotowani do akcji ratunkowej - nie mają masek tlenowych, nie mają zastrzyków z adrenaliną, czegokolwiek. Przykrycie folią i położenie na boku, to umówmy się, że każdy może zrobić. Tutaj trzeba było podjąć bardziej stanowcze kroki i tego nie widziałem - krytykuje uczestnik biegu.

Rzecznik biegu: "Karetka była na miejscu"

Informacji o długim oczekiwaniu na karetkę nie potwierdza rzecznik "Biegnij Warszawo" Sławomir Rykowski: - Karetka była na linii mety, akcja reanimacyjna została podjęta natychmiast - powiedział na antenie TVN24, dodając, że obecność karetki na miejscu jest obowiązkiem organizatora takiego wydarzenia.

Ciało zmarłego mężczyzny zostanie poddane sekcji zwłok, która pozwoli wyjaśnić dokładne przyczyny jego śmierci.

Uczestnik: Podczas biegu widziałem 2 osoby leżące na asfalcie. Nie było przy nich ratowników

Masz wątpliwości czy sobie nie szkodzisz podczas bieganiu? Zadaj pytanie ekspertowi

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: