Śmierć z przepracowania. Japońskie firmy nie będą musiały się z niczego tłumaczyć

Sąd Najwyższy Japonii odrzucił apelację grupy aktywistów domagających się ujawniania nazw firm, których pracownicy zmarli z nadmiaru obowiązków - donosi ?Japan Times?.

Karoshi to po japońsku śmierć z przepracowania. Ofiary karoshi pracują po 110 godzin tygodniowo i prawie w ogóle nie odpoczywają. Umierają na ataki serca, spowodowane przemęczeniem, stresem i długimi godzinami spędzonymi w biurze. Jak informuje japońskie ministerstwo pracy, co roku z tego powodu traci życie 200 osób.

Od lat 80. coraz poważniejszym zjawiskiem jest też karojisatsu - samobójstwo związane z przepracowaniem. Specjaliści sądzą, że prawdziwa liczba obu rodzajów śmierci związanych z pracą jest wyższa od tych podanych w oficjalnych statystykach. Wiele rodzin bowiem milczy na temat przyczyn zgonu członka rodziny, a firmy nie czują odpowiedzialności za wyczerpanych pracą zatrudnionych.

W marcu 2009 obywatelska grupa poprosiła Biuro Pracy w Osace o ujawnienie, które firmy wypłaciły odszkodowania rodzinom pracowników, zmarłych na atak serca, udar mózgu i inne problemy zdrowotne związane z pracą. Po tym, jak biuro odmówiło upubliczniania nazw pracodawców, autorzy inicjatywy odwołali się do sądu w Osace.

Sąd zgodził się z aktywistami, uzasadniając, że upublicznienie nie będzie działaniem na szkodę wizerunku tych firm. Werdykt został jednak anulowany przez sąd wyższej instancji, a najwyższy sąd Japonii podtrzymał tę decyzję, uznając, że może to "naruszyć reputację firm w społeczeństwie".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: