Urzędnik prezydenta na FB o referendum w Warszawie: "Nie dajmy się słoikom!"

"Nie dajmy się słoikom!" - tak podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Klimczak komentował na Facebooku apel o wzięcie udziału w referendum w stolicy. W niewielkiej grupie rozgorzała dyskusja. Klimczak odpierał ataki i tłumaczył, że pisał jako osoba prywatna, a nie urzędnik państwowy.

"Miasto jest nasze" to obywatelska inicjatywa mająca zachęcić warszawiaków do udziału w referendum nad odwołaniem prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jej profil na Facebooku śledzi 650 osób. W piątek na stronie pojawił się wpis przypominający o głosowaniu 13 października.

"Zaufaj warszawiakom"

Pod nim swój komentarz umieścił Maciej Klimczak, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta zajmujący się kulturą: "Piotrze, piszesz, że mieszkasz od Warszawą i to Twoje szczęście. Zaufaj warszawiakom - prawdziwym od pokoleń - nie damy się słoikom"- napisał. "Słoik" to kolokwialne (i często uważane za pogardliwe) określenie mieszkańca Warszawy, który nie urodził się w tym mieście, tylko przyjechał za pracą albo na studia.

"Referendum z moich podatków"

Pod wpisem rozpętała się burza. W większości to komentarze krytyczne w stosunku do urzędnika. Internauci zarzucili mu m.in. dzielenie warszawiaków. Ten próbował się bronić: "Z pewnością podziały są szkodliwe i ten który wymyślono wraz z nazwą słoiki - a to nie był pomysł warszawiaka, bo my do przybyszów odnosimy się z życzliwością. Szkodliwy jest również ten podział, który jedna z partii próbuje ugruntować zachęcając do kosztownego - ja tutaj płacę podatki - niepotrzebnego i szkodliwego referendum. A propos Miasto nie jest Wasze, a już zwłaszcza moja Warszawa" - argumentował.

W dalszej części dyskusji Klimczak pisze, że jego zdaniem referendum ma podłoże polityczne i nie chodzi o dobro stolicy.

"Ja to piszę prywatnie"

Maciej Klimczak, atakowany przez niektórych internautów, wyjaśniał, że nie wypowiadał się jako urzędnik państwowy, a osoba prywatna, i że "cytowanie i używanie publiczne jego wypowiedzi jest naruszeniem korespondencji" i "zwyczajnie chamskim zachowaniem".

 

Poprosiliśmy ministra Klimczaka o odniesienie się do swojego wpisu. Na razie nie udało nam się z nim skontaktować.

Więcej o: