Nie będzie ugody między kurią a molestowanym przez proboszcza. Marcin K.: Napiszę list do Franciszka

Nie doszło do ugody w pierwszej rozprawie o odszkodowanie za molestowanie Marcina K. przez księdza z Kołobrzegu. Pan Marcin walczy o 200 tys. zł od kurii i księdza skazanego za pedofilię.

W Koszalinie zakończyła się pierwsza rozprawa w sprawie Marcina K. przeciwko kurii koszalińsko-kołobrzeskiej. Mężczyzna, który jako 12-latek był molestowany przez proboszcza w Kołobrzegu, pozwał kurię, która jego zdaniem wiedziała o zachowaniu proboszcza, jednak nie reagowała. Pan Marcin żądał 200 tys. zł odszkodowania - 100 tys. od diecezji i 100 tys. od ks. Zbigniewa R.

- Występuję w imieniu wszystkich ofiar, które milczą. Kościół musi się poczuć do odpowiedzialności - mówił na sali sądowej Marcin K. - Proszę zobaczyć, jak było na Zachodzie. To dzięki ludziom pękła tam lawina - wskazywał.

"Kuria nie ponosi odpowiedzialności za czyny osoby fizycznej"

Na rozprawie nie doszło do ugody między stronami. Krzysztof Wyrwa, radca prawny, który reprezentuje kurię, tłumaczył, że wniosek o ugodę "nie spełnia elementarnych wymogów" i "pozbawiony jest podstaw".

- Kuria nie ponosi odpowiedzialności za czyny, których dopuściła się osoba fizyczna, wykonująca te czynności samodzielnie. Przeniesienie odpowiedzialności z osoby fizycznej na instytucję wymaga uzasadnienia. W wezwaniu do próby ugodowej nie doczytacie się państwo, dlaczego ma płacić za to Kościół. Nie ma o tym ani słowa - mówił Wyrwa po zakończonej rozprawie.

Suspensa była, ale za... złamanie celibatu?

Wyrwa zaprzeczał też, by biskup nie reagował na doniesienia o czynach kołobrzeskiego proboszcza. - Ksiądz biskup diecezjalny wydał odpowiednie decyzje dotyczące zawieszenia go w czynnościach kapłańskich, czyli suspensę. Natychmiast kiedy się dowiedział - podkreślał prawnik.

Co ciekawe, przyczyną suspensy była nie sprawa Marcina K., ale naruszenie celibatu. - Jak ustalono w drodze postępowania wyjaśniającego, utrzymywał kontakty z dorosłym mężczyzną. I tego typu sytuacja nie mogła być tolerowana przez biskupa - mówił Wyrwa.

Prof. Płatek: Cud się dzieje, że ksiądz jest skazany. Ta kara jest śmieszna >>>

Prawnik nie potwierdził, by Zbigniew R. opuścił stan kapłański. - Procedury są w toku - powiedział tylko.

"Zniszczono mi życie, psychikę"

Marcin K. zapowiedział natomiast, że napisze list do papieża Franciszka, aby poinformować go o sprawie.

O sprawie Marcina K. pisaliśmy w marcu, kiedy był gościem Radia TOK FM . - Zniszczono mi życie, psychikę. Dopiero po dziesięciu latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało - mówił wtedy.

Ksiądz skazany, ale wciąż na wolności

Pan Marcin jako 12-latek był wykorzystywany przez proboszcza jednej z parafii w Kołobrzegu, ks. Zbigniewa R. Gdy skończył 20 lat, tuż przed przedawnieniem się czynu (według przepisów okres przedawnienia to dziesięć lat, ale przedawnienie nie może nastąpić przed upływem pięciu lat od uzyskania przez ofiarę pełnoletności) zawiadomił prokuraturę. Rozpoczął się proces. Sądy I i II instancji nie miały wątpliwości - Zbigniew R. jest winny. Wyrok: dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Jednak jak się dowiedzieliśmy, Zbigniew R. do dziś jest na wolności . Złożył bowiem wniosek o odroczenie wyroku, a sądy przerzucają się aktami. - Po co w takim razie walczyłem? - pyta Marcin K.

Kościół odsyła do winowajców

W wyroku z ubiegłego roku sędzia podkreślił, że w procesie cywilnym Marcin K. może walczyć o zadośćuczynienie. Postanowił on z tego prawa skorzystać. Jednak stroną w procesie ma być nie ksiądz, czyli osoba fizyczna, lecz kuria. Czy Marcin K. ma szanse na zadośćuczynienie od kurii? Według ekspertów - tak. Marcinowi pomaga Helsińska Fundacja Praw Człowieka .

Z tą interpretacją nie zgadza się jednak polski Episkopat. Na pytanie o to, czy Kościół będzie wypłacać odszkodowania ofiarom, abp Michalik odpowiedział, że Kościół nie może poczuwać się do zobowiązań materialnych. - Odsyłamy do winowajcy - uciął. Reprezentujący kurię w procesie Krzysztof Wyrwa podkreślał dziś, że kiedy Marcin K. zwrócił się do kurii w sprawie odszkodowania, poinformowano go, że "w pierwszej kolejności powinien zwrócić się przeciwko sprawcy tego czynu". - Wskazaliśmy mu wręcz drogę i tak uczynił - zaznaczył.

Proces cywilny, prawo kościelne?

Wyrwa stwierdził też, że w procesie z powództwa cywilnego ważną rolę odegra prawo kanoniczne. - W tej sprawie nie będą miały zastosowania wyłącznie przepisy Kodeksu cywilnego, tylko lex specialis, jakim jest Kodeks kanoniczny - zaznaczył.

Więcej o: