Czerwone światło, szlaban, a kierowcy jadą. Tuż przed pociągiem. Hołowczyc: Szanujmy życie. Jeden zły ruch...

Wjeżdżają pod zamykające się szlabany, wyłamują je, ignorują czerwone światło. Liczą, że zdążą, albo po prostu nie patrzą i jadą. Wystarczy wejść na YouTube, by zobaczyć, jak polscy kierowcy ryzykują na przejazdach kolejowych. - Szanujmy życie - swoje i innych. Jeden nieprawidłowy ruch i po prostu cię nie ma - ostrzega w rozmowie z Gazeta.pl kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc.

- Mieszkam niedaleko przejazdu kolejowego. Codziennie widzę, jak samochody wjeżdżają na tory mimo włączonych już sygnałów ostrzegających, że zaraz zamkną się szlabany. To nagminne. I niebezpieczne, bo często zaraz za przejazdem zaczyna się korek, nie ma miejsca i zdarza się, że auta zjeżdżają za szlabany naprawdę w ostatniej chwili. Zdarza się nawet, że szlabany muszą się podnosić, bo stoi pod nimi samochód - opowiada mi Katarzyna, mieszkanka warszawskiego Rembertowa.

Polskie przejazdy kolejowe są niebezpieczne. Ale jedną z przyczyn tego stanu jest brawura kierowców. Wystarczy obejrzeć filmy publikowane w serwisie YouTube. Ludzie wyprzedzają stojące przed torami samochody, wjeżdżają pod zamykające się szlabany, wyłamują je, liczą, że zdążą...

"Ludzie myślą, że ich to nie dotyczy. Że zdążą"

- Dlaczego tak nam się spieszy? - pytam Krzysztofa Hołowczyca, znanego kierowcę rajdowego, który wielokrotnie firmował swoją osobą akcje przekonujące kierowców do bezpiecznej jazdy, m.in. "Bezpieczny przejazd - Zatrzymaj się i żyj!".

- Ludzie myślą: "Mnie to nie dotyczy, ja dam radę, ja przejadę, mnie to nie spotka" - mówi portalowi Gazeta.pl kierowca rajdowy. Po czym przyznaje, że kiedyś "też był młody, robił różne rzeczy za kierownicą", ale z wiekiem mu przeszło.

- Teraz na każdym przejeździe staję. Patrzę w lewo, w prawo. Muszę mieć pewność, że nic nie jedzie. Nie może być tak, że "może" nic nie jedzie. "Musi" nic nie jechać. Strzeżony przejazd, automaty, wszystko pięknie? To może nie zadziałać - ostrzega Hołowczyc. I dodaje: - Wszyscy chcielibyśmy szybciej docierać na miejsce, ale nasza infrastruktura drogowa jest taka, że jeszcze przez wiele lat będą istniały skrzyżowania kolizyjne. Dojeżdżający do przejazdu maszynista nie ma żadnych szans zatrzymać pociągu, a kierowca nie ma żadnych szans z pociągiem.

Zobacz wideo

Hołowczyc: "Jeden ruch, i cię po prostu nie ma. Szanujmy życie"

- Powinniśmy sami dbać o swoje życie. Trzeba mieć świadomość, że każdy może popełnić błąd. Trzeba mieć 100 proc. pewności, że nie nadjeżdża pociąg. Zasada ograniczonego zaufania: nie bardzo dowierzam temu drugiemu, czy on mnie widzi. Czy przejazd jest na pewno otwarty, bo nic nie jedzie - mówi były rajdowy mistrz Europy.

Problem w tym, że wielu polskich kierowców pokonuje przejazdy kolejowe tak jak na poniższym filmie:

Zobacz wideo

- Kochajmy swoje życie. I życie innych. Szanujmy je - apeluje Hołowczyc. I dodaje: - Możemy, oczywiście, opowiadać, że to niebezpieczne, nie róbmy tego i tak dalej, ale na koniec - może tego mnie nauczył sport motorowy - jeden nieprawidłowy ruch, kierownica skręcona nie tak, jak trzeba, i po prostu cię nie ma.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Więcej o: