Policja pozywa prowokatora Wardęgę. Za "marnowanie czasu"

- Po dwóch miesiącach od publikacji ?Police Trainera" stołeczna policja wpadła na pomysł założenia mi sprawy w sądzie - napisał na Facebooku znany internetowy prowokator. Chodzi o film, który SA Wardęga zamieścił na YouTube. Policja potwierdza, że skierowali sprawę do sądu.

Młody mężczyzna prowokacyjnie pije piwo na oczach policjantów. Ci proszą go o okazanie dokumentu, a mężczyzna ucieka. Twierdzi, że testuje ich formę fizyczną. Funkcjonariusze nie reagują. Scena powtarza się kilkakrotnie. Wszystko zostaje sfilmowane i trafia na YouTube. To jeden z filmów, który Wardęga opublikował w internecie .

Zobacz wideo

Wówczas policja komentowała krótko: - Mamy do czynienia z młodymi funkcjonariuszami, rozpoczynającymi dopiero służbę. Widocznie sytuacja ich zaskoczyła. Niemniej jednak policjanci powinni zareagować - mówił nam Mariusz Mrozek, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Rzecznik zapowiadał, że sprawa nie zostanie zignorowana. - Dla nas jest to sygnał, aby poruszyć tę kwestię podczas szkoleń. Policjanci powinni zawsze wiedzieć, jak zareagować - dodał.

ww Fot. Facebook.com Fot. Facebook.com

"Policja wpadła pomysł na założenie mi sprawy"

Wcześniej policja nie zapowiadała, że zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec autora prowokacji. Teraz się to jednak zmieniło. - Po dwóch miesiącach od publikacji "Police Trainera" stołeczna policja wpadła na pomysł założenia mi sprawy w sądzie - napisał Wardęga na swoim profilu na Facebooku.

O co dokładnie chodzi policji? Zdaniem prowokatora oficjalnie chodzi o sytuację, w której ucieka policji na placu Zamkowym w Warszawie. "Policja usprawiedliwia swoją decyzję tym, że robiąc prowokację, zmarnowałem czas policjantom, którzy nie mogli w tym czasie wykonywać swoich obowiązków - twierdzi Wardęga.

Policja: złożyliśmy wniosek o ukaranie

O komentarz poprosiliśmy Roberta Szumiatę, rzecznika Komendy Policji Warszawa Śródmieście. Potwierdza, że sprawa Wardęgi trafiła do sądu. "Policjanci skierowali do sądu rejonowego dla Warszawy Śródmieście wniosek o ukaranie Sylwestra W. Wniosek dotyczy wykroczenia z artykułu 66 § 1. Zgodnie z treścią wspomnianego artykułu kodeksu wykroczeń sąd może orzec karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1000 złotych - tłumaczy.

Wardęga nie czuje się winny. "De facto nikogo nie zachęcałem do przeprowadzania interwencji, a policjantom na placu zamkowym uciekłem po 5 sekundach - gdyby nie ucieczka to interwencja trwałaby 2-3 minuty - więc zaoszczędziłem im czasu. Niestety, grozi mi grzywna w wysokości 1500 zł" - napisał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Więcej o: