Hartman: Jestem za podniesieniem płacy minimalnej. Nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy

- Nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy. A tak jest dzisiaj. Kochamy tanie produkty, a przecież zbijanie kosztów produkcji oznacza po prostu wyzysk. Godzimy się na niego. A nie powinniśmy. Dlatego jestem za podniesieniem płacy minimalnej - pisze w serwisie polityka.pl prof. Jan Hartman

Prof. Jan Hartman podejmuje temat postulowanego przez "Solidarność" podniesienia płaty minimalnej. "Realnie powinno być tak, że ludzie zarabiają mniej, niż by chcieli (bo wtedy i tak chcieliby zaraz zarabiać więcej), ale to nie znaczy, że zawsze mają zarabiać tyle, ile na rynku warta jest ich praca" - pisze prof. Hartman w serwisie polityka.pl

50 złotych dziennie? To po prostu bieda

"Właśnie dlatego w cywilizowanych krajach istnieje 'płaca minimalna'. W Polsce to obecnie 1600 zł (jeszcze niedawno 1500), czyli (z dodatkami, które zawsze jakieś tam są) ok. 50 zł dziennie na rękę. Można za to kupić chleb, coś na chleb, obiad w stołówce i jeszcze zostanie 30 zł! Za te 30 zł można opłacić media za jedną osobę, czynsz za jeden pokój, bilet na tramwaj do pracy, mydło, kilka minut rozmów telefonicznych i jeszcze koszulkę w lumpeksie. I już naprawdę nic. Jak to się nazywa? To się nazywa bieda. A jeśli ta bieda mieszka w mieście i ma jeszcze dzieci, to wpada w nędzę" - wylicza i podsumowuje: "I tak właśnie żyje sobie w Polsce kilka milionów ludzi. Kilka następnych ma nieco lepiej, lecz również ledwie zipie".

Hartman podkreśla, że różnic społecznych nie da się znieść dekretem, ale są sposoby, które mogą je zmniejszać. "(...) nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy. A tak jest dzisiaj. Kochamy tanie produkty, rzucamy się na nie, a przecież zbijanie kosztów produkcji oznacza po prostu wyzysk. Godzimy się na niego. A nie powinniśmy. Dlatego jestem za podniesieniem płacy minimalnej i podnoszeniem jej zawsze, gdy rośnie inflacja i średnia płaca" - pisze filozof.

Więcej o: