"Chyba najlepiej by było, gdyby ministrem finansów został abp Głódź"

- Przypomniałby partnerom z Episkopatu, że działamy zgodnie z ustalonym kalendarzem - powiedział w TVN24 Michał Boni, odnosząc się do protestów KEP ws. likwidacji Funduszu Kościelnego. - Kościołowi jest strasznie trudno dogodzić. Prawdopodobnie najlepiej by było, gdyby ministrem finansów został abp Głódź - komentuje w rozmowie z TOK FM Jarosław Makowski.

- Projekt nie zostanie wycofany - zapewnił w TVN24 Michał Boni. - Przypomniałbym partnerom z Episkopatu, że działamy zgodnie z ustalonym kalendarzem. Może część Episkopatu nie jest przyzwyczajona, że projekty, które mają wartość publiczną, są także publicznie konsultowane, a nie tylko w zaciszu gabinetów - mówił minister administracji i cyfryzacji, odpowiedzialny za negocjacje z Kościołami i związkami wyznaniowymi w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego.

W lutym tego roku na wspólnej konferencji prasowej Boniego i kard. Kazimierza Nycza ogłoszono "kompromis roboczy" , według którego Fundusz Kościelny ma zastąpić 0,5 proc. odpis podatku. Początkowo strona kościelna domagała się 1 proc., a rząd proponował 0,3 proc.

"Projekt należy uznać za nieuzgodniony"

Teraz jednak Episkopat chce wstrzymać prace nad nowymi rozwiązaniami. W piśmie nadesłanym do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji biskupi napisali, że zgłosili szereg zastrzeżeń do propozycji rządowych. "Ponieważ nie dokonano rozliczenia Funduszu Kościelnego, a propozycja wprowadzenia w życie projektowanych rozwiązań nie została jeszcze poprzedzona zawarciem umowy państwowo-kościelnej między Rządem RP a Konferencją Episkopatu - uważamy, że nie powinno się kierować projektu (ustawy - red.) do dalszych prac w Parlamencie" - i dalej - "Projekt należy uznać za nieuzgodniony (...)". Nie ma jednak mowy o wycofaniu zgody na zasadniczą zmianę mechanizmu, czyli opis od podatku zamiast istnienia Funduszu Kościelnego.

- Projekt musiał być konsultowany. Po konsultacjach równocześnie siadamy do dyskusji nad umową. Nie muszę słyszeć pokrzykiwań, że ta umowa jest ważna; nikt się od niej nie uchyla.

Musimy mieć jeden i drugi dokument (projekt ustawy i umowę państwowo-kościelną - red.). Proponuję: więcej zaufania - komentował Boni.

''Kościołowi trudno dogodzić''

- Kościołowi jest strasznie trudno dogodzić. Nie wiem, co by musiało się stać, żeby był zadowolony. Prawdopodobnie najlepiej by było, gdyby ministrem finansów został abp Głódź - komentuje w rozmowie z TOK FM Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego. - Przeciąganie sprawy było absolutnie do przewidzenia, choć jednocześnie mnie to dziwi. To Kościołowi w pierwszej kolejności powinno zależeć, aby kwestie finansowe uregulować w sposób cywilizowany - mówi, zwracając uwagę na "złą sławę" Funduszu Kościelnego.

Z odpisu może być więcej pieniędzy niż z Funduszu

Fundusz Kościelny działa na mocy ustawy z 1950 roku o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych. Powstał jako rekompensata za bezprawne zagarnięcie przez państwo dóbr kościelnych na rzecz Skarbu Państwa. Fundusz finansuje działalność charytatywną, oświatowo-wychowawczą, remonty i konserwacje zabytków sakralnych oraz utrzymanie wydziałów teologicznych na wyższych uczelniach. Działa na rzecz wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych. W planie budżetu na 2013 r. rząd zaplanował przekazanie na Fundusz Kościelny ponad 94,3 mln zł.

Z Funduszu Kościelnego - którego likwidację zapowiedział w exposé premier Donald Tusk - pokrywane są także ubezpieczenia duchownych, którzy nie mają umów o pracę, m.in. misjonarzy i zakonników zakonów kontemplacyjnych.

Z 0,5 proc. może zebrać się suma ok. 140 mln rocznie. O ile odpis zrobi ponad 40 proc. obywateli.

Więcej o: