Policja o skradzionych laptopach: "Nie da się ich dokładnie zlokalizować". Ambasada: "To wystarczający komentarz"

Belgijska telewizja opublikowała materiał, według którego na terenie polskiej ambasady miały znajdować się laptop i tablet skradzione w trakcie włamania do prywatnego domu w Brukseli. Ambasada zapewniła, że będzie współpracować w tej sprawie z policją i MSZ Belgii. Policja wydała oświadczenie, z którego wynika, że sprzęt mógł znajdować się przy tej samej ulicy, przy której leży polska placówka, ale dokładne określenie jego lokalizacji jest niemożliwe.

Przedstawicielka Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji powiedziała nam, że na oficjalnej stronie internetowej opublikowano oświadczenie policji dotyczące kradzieży. Dodała też, że "jest to wystarczający komentarz i nie ma w tej sprawie nic więcej do powiedzenia".

"Nie da się określić, gdzie dokładnie znajduje się laptop"

Oświadczenie belgijskiej policji z dnia 26 sierpnia głosi, że:

"Ekipa policji udała się pod wskazany przez okradzionego adres. GPS miał pokazywać, że MacBook znajduje się z tyłu domów znajdujących się przy Avenue de l'Horizon (adres Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji to Avenue de l'Horizon 18 - przyp. red.) bez wskazanej i precyzyjnej lokalizacji. Poprosiliśmy okradzionego, aby spróbował jeszcze raz zlokalizować skradziony laptop, ale odpowiedział, że nie jest to w tym momencie możliwe. W takiej sytuacji, nie mając precyzyjnej lokalizacji ani dokładnego adresu, ekipa opuściła miejsce zdarzenia".

"Na terenie ambasady nigdy nie było skradzionego sprzętu"

Jak wynika z informacji, które przekazała TVN24 Kamilla Rejmer z biura prasowego ambasady, MSZ Belgii i policja nie wyraziły zainteresowania przeszukaniem placówki. Strona polska zapewniła, że gdyby pojawiła się taka prośba, policjanci zostaliby wpuszczeni do budynku Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji.

Przedstawicielka ambasady dodała także, że na terenie budynków Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Brukseli nie znajduje się ani nigdy nie znajdował się skradziony sprzęt. Uważa też sprawę za całkowite i przykre nieporozumienie.

Belgijskie MSZ: "Nie ma żadnych dowodów"

W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik belgijskiego MSZ Joren Vandeweyer. Zaznaczył, że nie ma żadnych dowodów na to, że skradziony laptop i tablet znajdują się w polskiej ambasadzie, ponieważ sygnał GPS był niedokładny i według policji wskazywał na tyły zabudowań znajdujących się przy ulicy.

Kamilla Rejmer podkreśliła, że ambasada pozostaje w stałym kontakcie z MSZ Belgii.

Więcej o: