Sasnal: Im więcej patrzy się na sytuację w Egipcie, tym wyraźniej widać, jakim cudem była polska transformacja

Zislamizowany i być może antyzachodni. Taki może być Egipt po objęciu władzy przez wojsko. - To powrót do Mubaraka - przyznała w Poranku Radia TOK FM Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Przez Egipt przetacza się fala zamieszek związanych z odsunięciem popieranego przez Bractwo Muzułmańskie prezydenta Muhammada Mursiego. Władzę przejęło wojsko z generałem Abdelem Fattahem al-Sisimi na czele. Wojskowi informują o kilkuset ofiarach zamieszek, zdaniem zwolenników Mursiego ofiar jest nawet 4 tys. W kraju wprowadzono stan wyjątkowy, w niektórych regionach godzinę policyjną.

Co oznacza przejęcie władzy przez armię? - Powrót do Mubaraka. Generał al-Sisi objął władzę z tylnego siedzenia, ale on ma ambicje prezydenckie - przyznała w Poranku Radia TOK FM Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

"Dla Egipcjan to wciąż demokracja"

Prowadzący audycję Jacek Żakowski pytał, czy oznacza to koniec demokracji w Egipcie. - Dla Egipcjan to będzie demokracja - podkreśliła Sasnal. I przypomniała słowa egipskiej politolożki, zdaniem której wojskowi to mniejsze zło w porównaniu z Bractwem Muzułmańskim.

- Sisi wypowiedział się w temacie demokracji. Napisał w 2006 roku w War College w Pensylwanii pracę o demokracji muzułmańskiej - tłumaczyła ekspertka. - Pisze tam, że islam musi być częścią polityki. Jeden z generałów, który widział tę pracę, mówił, że czyta się to jak manifest Bractwa Muzułmańskiego. Sisi jest więc zislamizowanym generałem. Jest produktem fali islamizacji społeczeństwa - podkreśliła Sasnal.

"Religia jest jedynie instrumentem. Chodzi o władzę"

Egipt pod rządami generała Sisiego będzie więc zislamizowanym państwem z Bractwem Muzułmańskim w więzieniach. - Chodzi o władzę. Religia jest jedynie instrumentem - zaznaczyła Sasnal. Czy obejmie prozachodni kurs? - Nie byłabym taka pewna. Sisi w "Washington Post" oskarża USA, że opuściły Egipcjan w najważniejszym momencie najnowszej historii. On ma przyjaciół gdzie indziej, w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich - wyjaśniała Sasnal.

To jednak nie wszyscy sojusznicy Egiptu. Ekspertka podkreślała, że na placach Kairu zdjęcie Sisiego pojawia się koło wizerunku... Władimira Putina, prezydenta Rosji. Egipskich wojskowych wciąż popiera też Izrael. - Wszystko to może jeszcze bardziej skomplikować napięcia wokół Iranu, który jest liderem obozu szyickiego. Co z tego wyniknie, trudno powiedzieć - powiedziała Sasnal.

"Oni nie mają Unii Europejskiej"

- Im więcej patrzy się na porównanie Polski i krajów arabskich, tym wyraźniej widać, jakim cudem była transformacja w Polsce - przyznała Sasnal. A Arabowie chętnie korzystają ze środkowoeuropejskich doświadczeń. Sam Żakowski przyznał, że w latach 90. zaproszono go na konferencję w Egipcie. Jednak nad Nilem przeprowadzenie udanych zmian społecznych może być o wiele trudniejsze niż nad Wisłą.

- W Polsce była wspólna wizja, wspólny cel. Mimo Balcerowicza i milionów bezrobotnych, wszyscy chcieliśmy dołączyć do Zachodu - wyjaśniała ekspertka PISM. - Oni nie mają Unii Europejskiej, nie mają szans rozwoju państwa. Nawet gdyby rządzili tam nobliści z ekonomii, z pustego nie naleją - mówiła Sasnal. Egipt ma więc problemy strukturalne, przez które nie sposób odczuć poprawy sytuacji. Ktokolwiek będzie tam rządził, będzie musiał stawić czoła narastającym społecznym protestom. - My mieliśmy klasę technokratów, ludzi z jakąś wizją. Tam tego nie ma - dodała ekspertka.

- To koniec marzeń o miłych wakacjach w krajach arabskich? - zapytał Żakowski. - Myślę, że nie. Bo widzę po Arabach, że to dokładnie tacy ludzie jak my - zakończyła Sasnal.

Więcej o: