Mieszkaniec Hurghady: Armia ustawia punkty kontrolne na ulicach. Wyłapuje członków Bractwa. Ale turyści bezpieczni

- Sytuacja w Hurghadzie jest dobra. Turyści są bezpieczni i nie opuszczają miasta przed końcem urlopu - mówi w rozmowie z Gazeta.pl mieszkaniec Hurghady, Egipcjanin, który współpracuje z jednym z biur podróży. - Policja ustawia na ulicach punkty kontrolne i wyłapuje członków Bractwa Muzułmańskiego, ale to wszystko - dodaje

- Z tego, co wiem, w Hurghadzie nie ma żadnych problemów. Są wzmożone kontrole armii i policji, służby ustawiają punkty kontrolne na ulicach i wyłapują członków Bractwa Muzułmańskiego. Jednak wbrew temu, co piszą gazety, w mieście nie ma żadnych walk, nikt nikogo nie zabija - dodaje nasz rozmówca.

Jego zdaniem w mieście odbywają się demonstracje, ale w miejscach nieodwiedzanych przez turystów. - Faktem jest, że spada liczba osób, które przyjeżdżają do nas na urlop, ale nie spotkałem się z żadnymi przypadkami, by ktoś opuszczał Hurghadę wcześniej, przed końcem wakacji. Turyści nie mają żadnych problemów i nieprzyjemności. To raczej biura podróży boją się organizować wycieczki w tej sytuacji - dodaje.

W ubiegłym tygodniu przez Egipt przetoczyła się fala zamieszek wywołanych tym, że siły bezpieczeństwa przystąpiły do likwidowania w Kairze dwóch obozowisk stronników odsuniętego od władzy prezydenta Muhammada Mursiego. Zwolennicy obalonego prezydenta utrzymują, że w ich szeregach zginęły 3 tys. ludzi, władze informują o 638 zabitych i ok. 4 tys. rannych. W kraju wprowadzono stan wyjątkowy, w niektórych regionach godzinę policyjną.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o sytuacji w Egipcie? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: