Lampa-butelka nie potrzebuje prądu. Genialny pomysł Brazylijczyka daje światło biednym

Alfredo Moser, skromny obywatel Brazylii, niczym Prometeusz dał światło ludziom. Biednym ludziom na całym świecie. Jego plastikowa butelka umieszczona w suficie może świecić nawet jak 60-watowa żarówka i dotrze niebawem do miliona domostw. Prąd nie jest tu potrzebny - pisze BBC.

- Alfredo Moser zmienił na zawsze życie wielu ludzi. Nie wiem, czy dostanie za to Nagrodę Nobla, ale chcę, by wiedział, że są tacy, którzy podziwiają to, co zrobił - mówi Illac Angelo Diaz z MyShelter Foundation. Filipińczyk admiruje i rozwija pomysł Brazylijczyka. Między innymi dzięki niemu już w blisko milionie gospodarstw domowych banalnie prosty pomysł Mosera zagości niebawem na dobre.

"Cudowne światło"

Żona Mosera twierdzi, że jej mąż zawsze kręcił się koło domu z jakimiś pomysłami. A to zrobił z drewna stół, innym razem łóżko. Kiedy jednak w 2002 r. Brazylijczycy co chwila pozbawiani byli prądu z powodu kryzysu energetycznego, Moser wpadł na genialny pomysł. W suficie wywiercił dziurę i włożył do niej butelkę wypełnioną wodą. To wystarczyło, by konstrukcja skupiała promienie słoneczne z góry i oddawała światło na dole, wprost do pomieszczenia, jak żarówka.

Alfredo Moser i jego genialna lampa-butelka:

 

Do tego potrzebna był jeszcze wybielacz, by woda nie gniła. Czym czystsza, tym lampa Mosera więcej dawała światła. Nawet od 40 do 60 watów. Jego wynalazek oczywiście działa tylko podczas dnia, ale dobrze sprawdza się w ciepłych krajach, gdzie wiele pomieszczeń jest pozbawionych okien, by chronić ludzi przed gorącem.

- To jest cudowne światło. Bóg dał słońce wszystkim, to i światło jest dla wszystkich. To oszczędność pieniędzy, a do tego nie sposób porazić się prądem - wyjaśnia Moser.

Swój wynalazek umieścił w domu, u sąsiada, a także lokalnym supermarkecie. Potem plastikowych butelek-lamp było w Brazylii już coraz więcej. Kiedy jednak spojrzymy na wyprodukowany w 1974 r. samochód Mosera, od razu wiemy, że z powodu swojego wynalazku nie dorobił się fortuny - pisze BBC. To, co napawa go dumą, to fakt, że pomaga biednym ludziom. - Jeden ze znajomych zainstalował lampę w swoim domu i po zaledwie miesiącu zaoszczędził pieniądze na wyprawkę dla swojego dziecka. Możecie to sobie wyobrazić? - mówi zadowolony.

Domy, okna i lampy z butelek

Choć od momentu wynalezienia lampy-butelki minęło już 11 lat, to dopiero od dwóch pomysł zyskuje coraz więcej zwolenników. Dzieje się tak za sprawą Illaca Angelo Diaza z Filipin. Jego organizacja MyShelter Foundation kombinowała już z pustymi plastikowymi butelkami typu PET już od dawna. - My Shelter specjalizuje się w alternatywnych konstrukcjach domów. Wykonujemy je z bambusów, opon czy papieru. Mamy też ogromną liczbę pustych plastikowych butelek - mówi BBC. Ludzie z MyShelter wypełniają je mułem i budują ściany, z kolei po wypełnieniu wodą powstają okna domów dla biednych. - Ktoś poinformował nas, że jest osoba, która umieszcza butelki w suficie i robi z nich lampy - mówi Diaz.

Instalacja lampy Mosera w chilijskiej wiosce:

 

W 2011 r. jego fundacja zaczęła produkować butelki-lampy. W Filipinach, gdzie jedna czwarta ludności żyje w biedzie, elektryczność jest poza ich zasięgiem. Z pomysłu Mosera korzysta tam obecnie 140 tys. domostw. Pomysł zaskoczył w 15 innych krajach, m.in. takich jak Bangladesz, Tanzania, Argentyna i Fidżi. Zdaniem Diaza na początku przyszłego roku lampa Mosera dotrze do miliona użytkowników - czytamy w serwisie BBC.

Chcesz na bieżąco śledzić wydarzenia w kraju i na świecie? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: