"Ludzie, którzy pracowali z dziećmi metodą 'szturchnąć', 'wytargać za uszy' - oni nie wyparowali w kosmos"

"Przemoc wobec dziecka jako metoda pracy to nie jest wcale odległa przeszłość" - pisze na swoim blogu na stronie Polityka.pl Dariusz Chętkowski, nauczyciel z wieloletnim stażem. "20-30 lat temu to była norma, że należało szturchnąć, potrząsnąć, wytargać za uszy, a nawet przylać" - dodaje.

Chętkowski komentuje nagranie, o którym głośno się zrobiło w zeszłym tygodniu. Widać na nim, jak doświadczona terapeutka w czasie wizyty szarpała czteroletniego autystycznego chłopca, biła go książką po głowie i wywierała presję psychiczną. "Przemoc wobec dziecka jako metoda pracy to nie jest wcale odległa przeszłość" - komentuje dzisiaj na stronie internetowej tygodnika "Polityka" wieloletni nauczyciel Dariusz Chętkowski.

"Ludzie, którzy tak pracowali z dziećmi, nie wyparowali w kosmos. Zmienili metody, bo musieli dostosować się do nowych czasów, ale niektórzy nie zmienili poglądów. Zdarza się, że w chwili niemocy sięgają po stare sprawdzone sposoby" - dodaje.

"Teraz wszystko nagrywają. Nigdy nie jesteś sam z dzieckiem"

Dariusz Chętkowski zwraca jeszcze uwagę na jeden aspekt głośnej sprawy - samo nagranie. "Może lepiej zacząć z innej beczki i przypomnieć, że dzisiaj nic się nie odbywa w ukryciu" - zauważa. I podkreśla, że dzisiaj nauczyciel czy wychowawca nigdy nie jest sam na sam z dzieckiem. Teraz zawsze można być nagranym.

Zresztą - podkreśla Chętkowski - uczniowie mają tego większą świadomość. "Jakiś czas temu zwróciłem uwagę młodemu koledze, aby nie dał się prowokować uczniom. Doszły mnie bowiem słuchy, że paru chłopców celowo stawia się nowemu nauczycielowi, aby sprawdzić, czy opanował sztukę panowania nad sobą. Gdyby okazało się, że szybko puszczają mu nerwy, nagrałoby się to i dopiero byłaby frajda" - przytacza przykład publicysta. I puentuje, że dla jednych to może być frajda, dla innych - katastrofa.

Cały komentarz na blogu Dariusza Chętkowskiego >>>

Więcej o: