Premier Norwegii został taksówkarzem na 1 dzień. Sprytna kampania: "Chcę usłyszeć, co ludzie myślą"

- Jeżeli jest takie miejsce, w którym ludzie rzeczywiście mówią to, co naprawdę myślą, to jest to taksówka - uważa premier Norwegii Jens Stoltenberg. Zasiadł zatem na jeden dzień za kierownicą taksówki w Oslo i wożąc ludzi po mieście, rozmawiał z nimi. Wszystko było nagrywane na potrzeby kampanii wyborczej na jesieni.

Ciemne okulary, uniform taksówkarza z Oslo i służbowa plakietka kierowcy korporacji taksówkarskiej - Jens Stoltenberg, premier Norwegii, jest gotów na spotkanie z norweskim społeczeństwem. Ale nie jako premier - jak to czyni od 2005 r. - ale jako zwyczajny człowiek. Stoltenberg przez jedno popołudnie jeździł po ulicach norweskiej stolicy i rozmawiał z pasażerami, których zabierał - opisuje BBC .

To, jak wyglądały rozmowy premiera incognito z pasażerami, zarejestrowała zamontowana w aucie kamera. Film pokazujący całą akcję Stoltenberg opublikował na swoim profilu na Facebooku i na Youtube:

 

Nagranie ( angielskie tłumaczenie można zobaczyć m.in. na BBC ) zrealizowano we współpracy z agencją reklamową. Zostanie wykorzystane na potrzeby kampanii wyborczej, która zaczyna się już we wrześniu. Premier jest popularny wśród rodaków, ale sondaże opinii publicznej wskazują na przewagę opozycji.

Dlatego rozmowy w taksówce schodziły na politykę - Stoltenberg rozmawiał z rodakami m.in. o edukacji. Większość z pasażerów (żaden z nich nie zapłacił za kurs) szybko zresztą orientowała się, że ich kierowca kogoś im przypomina.

"To nie była najlepsza jazda" "8 lat nie prowadziłem"

Stoltenberg zebrał krytyczne głosy od pasażerów za to, jak niepewnie prowadził samochód. Raz - jak stwierdził - pomylił pedał hamulca ze sprzęgłem (jechał taksówką z automatyczną skrzynią biegów). Przyznał, że od ośmiu lat (tyle jest premierem) nie prowadził sam samochodu.

Nic dziwnego, że dopytywany przez gazetę "Verdens Gang", czy w razie porażki rozważa zmianę zawodu i przesiadkę za kierownicę taksówki, norweski premier stwierdził, że "dla dobra kraju i pasażerów norweskich taksówek lepiej będzie, jeśli pozostanie premierem, a nie taksówkarzem".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Więcej o: