Na tym filmie jest tonące dziecko. Zobaczysz je szybciej niż ratownik? [WIDEO]

Ostatni weekend był jednym z najtragiczniejszych w tym roku - utonęło 31 osób. Ratownicy w rozmowie z nami skarżą się, że ludzie lekceważą zasady bezpieczeństwa. Na przykład, gdy widzą zakaz kąpieli, idą na niestrzeżoną plażę. Ty też tak robisz? A kto pomoże tobie? Tonący przeważnie nie woła o ratunek. Jak na filmach opublikowanych na Youtube przez profesjonalnego ratownika.

Na widocznym na poniższym filmie basenie na szczęście był ratownik. Poradzilibyście sobie tak sprawnie jak on? Sprawdźcie, jak szybko uda wam się spostrzec na nagraniu tonące dziecko:

 

Zaskoczeni? A przecież nie zawsze tonący krzyczy i macha rękami - przypominał w rozmowie w naszym cyklu A JAK JEST NAPRAWDĘ ratownik medyczny Łukasz Stępień, współautor bloga Kryzysowo.pl .

- Osoba, która się topi, ma usta na powierzchni wody przez pół sekundy, maksymalnie sekundę. Myśli tylko o tym, żeby wziąć haust powietrza, a nie wołać o pomoc - podkreślał. - Najbardziej charakterystyczne zachowanie tonącego jest takie, że bierze haust powietrza, idzie pod wodę, wynurza się, potem znowu haust i znowu pod wodę - tłumaczy. Dokładnie tak, jak na tym filmie:

 

Rekordowa liczba utonięć w Polsce

Jak mówił w rozmowie z portalem Gazeta.pl Marcin Burda z sopockiego Centrum Koordynacji Ratownictwa WOPR, w ciągu ostatnich kilkunastu lat liczba utonięć rocznie spadła gigantycznie - z ponad 1,5 tysiąca ludzi do około 450-500 rocznie. W całym 2012 r. ofiar było 436, w 2011 r. - 396. Ale w tym roku tylko od początku maja w Polsce utonęło już 310 osób - podają policyjne statystyki . A ubiegły weekend był po prostu tragiczny - od piątku do niedzieli utonęło 31 osób .

Myślisz, że sam uratujesz tonące dziecko?

Przyczyny? Ratownicy mówią wprost: ludzka ignorancja, beztroska i niewiedza. I lekceważenie poleceń ratowników. Tacy jesteśmy pewni, że sami poradzimy sobie w razie zagrożenia? Jak widać na tym filmie, bez ratownika możemy sami wpaść w kłopoty:

 

- Tonący jest spanikowany, walczy o życie. Gdy do niego dopłyniemy, może nas potraktować jako słupek, po którym będzie się wspinać, albo jak bojkę, której złapie się kurczowo. Z takiego uścisku nie da się łatwo uwolnić. Osoba, która nie jest odpowiednio wyszkolona, może z ratownika stać się poszkodowanym - tłumaczy Łukasz Stępień.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Więcej o: