Klerycy w "brunatnych" sutannach. Skandal w seminarium duchownym w Niemczech

Seminarium duchownym w Wuerzburgu wstrząsnął w maju br. skandal: dochodzić miało tam do incydentów o neonazistowskim charakterze. Badania niezależnej komisji potwierdziły pogłoski. Będą konsekwencje.

Rektor seminarium w Wuerzburgu Herbert Baumann nie wierzył własnym uszom, kiedy dowiedział się o zarzutach pod adresem swoich alumnów w maju br. Huczało o tym w całej niemieckiej prasie. - Mamy wrażenie, że stoimy nad otchłanią - powiedział wtedy w wywiadzie dla "Spiegla".

Zarzuty stawiane młodym klerykom z kilku stron były poważne: mieli opowiadać sobie dowcipy o obozach koncentracyjnych, słuchali brunatnej muzyki, m.in. ulubionego marszu Hitlera "Badenweiler Marsch", hucznie świętowali w dniu urodzin Führera. Aby wyjaśnić te zarzuty, powołana została niezależna od Kościoła komisja pod przewodnictwem Norberta Baumanna, sędziego Wyższego Sądu Krajowego w Bambergu.

Badania komisji trwały 5 tygodni; przesłuchano 28 osób, w tym rektora i kleryków. Jak podkreślił sędzia Norbert Baumann, ze strony Kościoła nie było żadnych ograniczeń czy ingerencji w pracę komisji.

W opublikowanym obecnie raporcie stwierdza się, że faktycznie jeden z alumnów opowiadał "co najmniej trzy dowcipy o obozach koncentracyjnych", ponadto podczas biesiady w piwiarni imitował gesty i sposób mówienia Adolfa Hitlera.

"Murzyn do sprzątania"

Komisja potwierdziła także, że po posiłku w seminarium jeden z alumnów domagał się, by przyszedł jakiś "Murzyn do sprzątania". Inny był na koncercie kontrowersyjnej grupy Frei.Wild, której przypisuje się bliskość z prawicowym ekstremizmem, przy czym ubiegał się on o zwolnienie na ten czas z obowiązkowej obecności na mszy. Prosząc o zezwolenie, nie chciał wyjawić, na jaki koncert się wybiera.

Komisja stwierdza w raporcie, że niepokojące były także reakcje alumnów na antyrasistowską demonstrację, jaka odbywała się w Wuerzburgu. Gromko postulowali, by demonstrantom "dać po mordach". Konkretne i udowodnione zarzuty wysuwa się wobec dwóch alumnów, którzy w konsekwencji zostali relegowani z seminarium. Z trzecim będą jeszcze prowadzone rozmowy, jak w wywiadzie dla monachijskiej kościelnej stacji radiowej poinformował biskup Bamberga Ludwig Schick. Chodzi tu o kleryka, który wygrażał demonstrantom.

Obciążona atmosfera w seminarium

Arcybiskup Schick zaznaczył w rozmowie z prasą, że jako biskupa Kościoła światowego szczególnie niepokoją go antysemickie i rasistowskie wypowiedzi i gloryfikacja symboli nazistowskich i narodowego socjalizmu.

Biskup Wuerzburga Friedhelm Hofman zaznaczył, że każda działalność pod dachem Kościoła wymaga "jednoznacznej identyfikacji z naszym demokratycznym ustrojem". W seminarium duchownym w Wuerzburgu kształcą się klerycy obydwu diecezji.

Jak zaznaczył przewodniczący komisji, sędzia Baumann, pomimo wyników badań komisji nie może być mowy o żadnym "brunatnym bagnie czy brunatnym towarzystwie w seminarium".

Biskup Hofmann wyraził ulgę na to stwierdzenie i podkreślił, że "występki kilku alumnów ogólnie bardzo obciążyły atmosferę w całym seminarium".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed