Godson: "Jestem w Platformie i mam nadzieję, że będę jeszcze długo". Mimo to znów się wyłamał

- Dziś jestem w Platformie i mam nadzieję, że będę jeszcze długo - powiedział w Poranku Radia TOK FM John Godson, zapowiadając, że nie zamierza odejść z partii. Czy jednak partia będzie chciała go zatrzymać? Godson wraz z Jarosławem Gowinem i Jackiem Żalkiem po raz kolejny wstrzymał się od głosu ws. zawieszenia progów ostrożnościowych.

Sejm pracuje nad nowelizacją ustawy o finansach publicznych, która zakłada zawieszenie pierwszego progu ostrożnościowego. Wczoraj trzej posłowie PO, Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek, wstrzymali się podczas głosowania nad wnioskiem SLD i SP o odrzucenie rządowego projektu. Rafał Grupiński, szef klubu parlamentarnego PO, zapowiedział w Poranku Radia TOK FM , że z reakcją na niesubordynację wstrzyma się do dzisiejszego, ostatecznego głosowania nad projektem. - Żeby zobaczyć, czy panowie wstrzymali się raz, czy konsekwentnie zamierzają rozmijać się z rządem i resztą członków klubu - tłumaczył Grupiński. Ostatecznie tak właśnie się stało. John Godson, Jacek Żalek i Jarosław Gowin znów wstrzymali się od głosu.

"Bywają momenty, w których wolałbym nie być w PO"

Na taki rozwój wydarzeń wskazywała rozmowa Jacka Żakowskiego z Godsonem w Poranku Radia TOK FM. Wczoraj Jacek Rostowski podczas spotkania z posłami przekonywał za poparciem ustawy. - Te argumenty mnie nie przekonują. Zastanawiam się, mam jeszcze dwie godziny do podjęcia decyzji - mówił Godson. - Miałem nadzieję, że pan przyjdzie z decyzją - powiedział wyraźnie zawiedziony Żakowski. - Mam nadzieję, że odbędą się kolejne rozmowy - przyznał Godson.

- Chce pan iść do nowej partii? - pytał Żakowski. - Nie - uciął Godson. - Oczywiście, bywają momenty, w których wolałbym nie być w PO, kiedy jestem atakowany i ośmieszany przez kolegów. Ale dziś jestem w Platformie i mam nadzieję, że będę jeszcze długo - dodał poseł.

Progi jak wał powodziowy?

Godson podkreślał, że jego zdaniem progi ostrożnościowe są niezwykle istotną kwestią. - Chronią finanse publiczne jak wał przed zalaniem przez falę - tłumaczył poseł. - Dobre porównanie - podchwycił Żakowski. I przypominał, jak w 1997 r. fala powodziowa płynęła między wałami. - Można je było wysadzić przed Wrocławiem i rozlać wodę na pola. Ale ktoś się przestraszył, nie zrobił tego, zalało wielkie miasto i je zniszczyło. Pan jest jak ten ówczesny wojewoda, który się przestraszył, nie wysadził wałów i zniszczył Wrocław - mówił Żakowski.

- Rozumiem, że pan jest za zniesieniem progów - nie krył rozczarowania Godson. - Od samego początku uważam, że ten próg jest kompletnie bezsensowny. Dziś utrzymywanie go, kiedy skutkiem tego byłaby dewastacja gospodarki, jest kompletnie nieodpowiedzialne - wyjaśniał Żakowski. Godson apelował jednak o poszanowanie prawa i nieprzesuwanie jego granic. I przypominał, że jeszcze w 2009 roku Ministerstwo Finansów samo wprowadziło progi. - To była próba zaczarowania rynków finansowych, minister chciał im powiedzieć: spokojnie, będziemy pilnować finansów. Ale dziś rynki mają inne poglądy ekonomiczne niż cztery lata temu. Przesunęły się w stronę keynesowskich interwencji - tłumaczył Żakowski.

"Nie widzę, żeby pożyczone pieniądze były oddawane"

- Pożyczanie, by zaspokoić dzisiejsze potrzeby, to chowanie głowy w piasek. Naszym dzieciom i wnukom przyjdzie za to zapłacić - ostrzegał Godson. Żakowski przypomniał jednak, że jeśli zdewastujemy gospodarkę, koszty nie będą mniejsze. I tłumaczył, że polityka ekonomiczna musi być antycykliczna, czyli polegająca na pożyczaniu podczas kryzysu i spłacaniu kredytów w okresach prosperity. - Tak działają Amerykanie, którzy wychodzą z recesji, tak działa cały świat - podkreślił publicysta "Polityki".

- Nie widzę, żeby pożyczone pieniądze były oddawane - stwierdził Godson. Żakowski zastrzegał, że nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie zaleca tak niskich progów podczas kryzysu. - Wprowadźmy zasadę, że jak jest wzrost gospodarczy, to go nie przejadamy, tylko spłacamy długi - zaproponował. - Absolutnie się zgadzam - powiedział Godson.

Więcej o: