Groźny incydent przerwał spacer kosmiczny. W kasku astronauty pojawiła się duża ilość wody

NASA przerwała spacer kosmiczny na międzynarodowej stacji kosmicznej (ISS) z powodu niebezpiecznego wycieku wody wewnątrz kasku astronauty. Luca Parmitano miał zalane usta, nos i oczy. To najniebezpieczniejszy incydent w historii kosmicznych spacerów.

Dzisiaj dwaj kosmonauci - Amerykanin Chris Cassidy i Włoch Luca Parmitano - wyszli na zewnątrz stacji ISS, by zająć się zakończeniem prac rozpoczętych podczas zeszłotygodniowego spaceru kosmicznego EVA-22. Jak informuje serwis Kosmonauta.net , miało im to zająć około sześciu godzin. Był to drugi w ciągu ośmiu dni spacer astronautów.

W pewnym momencie, ponad godzinę od wyjścia ze stacji, NASA poinformowała o przerwaniu prac. Jak się okazało, Parmitano zaalarmował kontrolerów w Houston, że ma mokrą głowę, a wody w hełmie - jego zdaniem - przybywa.

Wody było około pół litra

Włoski astronauta powiedział, że początkowo sądził, że się spocił przy pracy, później przekonał się, że to jednak nie pot. Woda dostała się do oczu i ust astronauty i NASA nakazała obojgu odwrót.

Cassidy utrzymuje, że wody było około pół litra. Zapewnił, że jego partnerowi, choć nie wygląda najlepiej, nic się nie stało. - Wygląda dobrze. Jest wycieńczony, ale wszystko z nim w porządku - powiedział o stanie kolegi Cassidy. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wycieku wody.

Był to pierwszy tak poważny incydent podczas spaceru kosmicznego i jednocześnie najkrótszy spacer od 2004 r. Wtedy to rosyjski i amerykański astronauta już po 14 minutach od wyjścia ze stacji otrzymali polecenie powrotu. Powodem były problemy ze skafandrem.

Więcej o: