"Cory Monteith, spoczywaj w pokoju". Śmierć aktora wstrząsnęła fanami. Na wyniki autopsji będą musieli poczekać

Cory Monteith - 31-letni odtwórca roli Finna Hudsona z serialu "Glee" - został znaleziony martwy w swoim pokoju w hotelu Fairmont Pacific Rim Hotel. Przyczyny jego śmierci pozostają nieznane. Autopsja ma odbyć się dzisiaj, ale na wyniki trzeba będzie poczekać. Ile? Według rzeczniczki biura koronera w Vancouver - nawet do ośmiu tygodni.

O śmierci aktora oficjalnie poinformował dziennikarzy Doug LePard z kanadyjskiej policji. Potwierdził, że Monteith zmarł 13 lipca 2013 roku w pokoju hotelowym. Dodał, że na nagraniach z hotelowych kamer widać, że nad ranem aktor wrócił sam do swojego pokoju. Jak podają śledczy, przyczyny jego śmierci nie są na razie znane. Osoby, z którymi spotkał się przed śmiercią, są obecnie przesłuchiwane.

"Sprawdzamy wszystko. Do kilku lat wstecz"

Autopsja Monteitha najprawdopodobniej odbędzie się dzisiaj. - To nie jest łatwa sprawa - powiedziała rzeczniczka biura koronera. - Musimy upewnić się, że wiemy wszystko o tym, jaki był stan jego zdrowia przed śmiercią. Obecnie zestawiamy jego historię medyczną ze szpitali, ale musimy też dołączyć do tego zeznania jego bliskich. Tu nie chodzi o kilka ostatnich dni, ale o wiele miesięcy, a nawet lat. Jeżeli nie uda nam się ukończyć tej pracy dzisiaj, autopsja odbędzie się następnego dnia.

 

Cory Monteith przez wiele lat zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. Jedną z teorii krążących po mediach społecznościowych jest, że aktor zmarł z przedawkowania. Policja przestrzega jednak przed tak prostymi sądami i prosi o cierpliwość. "Jeżeli będzie wymagana pełna toksykologia, nasze laboratorium będzie mogło ją wykonać w czasie od 6 do 8 tygodni" - dodała rzeczniczka biura koronera w Vancouver.

Fani składają kwiaty pod hotelem

Pod budynkiem Fairmont Pacific Rim Hotel ciągle widać fanów "Glee". Składają kwiaty oraz kartki upamiętniające zmarłego aktora. Cory'ego wspominają też gwiazdy serialu "Glee". Lea Michele - narzeczona Monteitha i odtwórczyni roli Rachel Berry - jest zrozpaczona jego śmiercią. Zarówno aktorzy grający w "Glee", jak i menedżer gwiazdy poprosili publicznie o uszanowanie jej spokoju w tym trudnym czasie.

Więcej o: