Indie: wielokrotnie zgwałcona i podpalona studentka. Policja: To kłamstwo, sama się podpaliła

20-letnia studentka została zbiorowo zgwałcona, oblana naftą i podpalona. Ma poparzone 80 proc. ciała i walczy o życie w szpitalu. Policja tymczasem odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko sprawcom. Oskarżyli dziewczynę o podpalenie się i kłamstwo, podaje serwis India Today. To kolejny przypadek brutalnej przemocy seksualnej w Indiach, o którym informują media.

Jak opowiada ojciec dziewczyny, 20-latka wyszła z domu rano. Spotkała Farmana Ahmeda - chłopaka, który chciał się z nią ożenić. Wciągnął ją do swojego domu, gdzie czekali trzej jego przyjaciele. Mężczyźni zgwałcili ją zbiorowo i zapowiedzieli, że zostanie surowo ukarana, jeśli powie o tym komukolwiek z rodziny.

Gdy dziewczyna zagroziła, że pójdzie na policję, napastnicy oblali ją naftą i podpalili. Naoczny świadek powiedział policji, że widział, jak dziewczyna, płonąc, ucieka z budynku. Rzucił się jej na pomoc. 20-latka została przewieziona do szpitala, gdzie teraz trwa walka o jej życie.

Policja: To wszystko kłamstwo

- Farman chciał się ożenić z moją córą, ale jego rodzina domagała się posagu. Więc odmówiliśmy mu. Ale on cały czas naciskał na nawiązanie relacji seksualnych - opowiada ojciec dziewczyny. Zdaniem policji wyglądało to zupełnie inaczej.

- Małżeństwo było już zaplanowane, ale rodzina Farmana oczekiwała posagu. Dziewczyna poszła do tego domu, aby mimo wszystko przekonać ich do ślubu. Gdy odmówili, podpaliła się. Nie jest też prawdą, że doszło do gwałtu zbiorowego - wyjaśnia jeden z oficerów.

Według ojca studentki policja odmówiła zarejestrowania zgłoszenia i wszczęcia postępowania. Może mieć to związek z rodzinnymi koligacjami domniemanych sprawców - wszyscy pochodzą z zamożnych rodzin o sporych wpływach politycznych.

W wersję przedstawianą przez policję nie wierzą jednak mieszkańcy. Rodzina Farmana Ahmeda uciekła ze wsi. Rozwścieczony tłum próbował podpalić ich dom.

126 gwałtów w ciągu tygodnia, policja bezradna

Do zdarzenia doszło w Uttar Pradesh. To prowincja, w której policja jest całkowicie bezradna wobec przemocy seksualnej. W ciągu jednego tylko tygodnia doszło tu do 126 gwałtów, z których 20 zakończyło się śmiercią ofiary.

Problem przemocy seksualnej w Indiach jest wyjątkowo duży. W ciągu ostatniego roku krajem wstrząsnęły takie wydarzenia jak brutalny gwałt w autobusie, zakończony śmiercią młodej kobiety, czy porwanie, gwałt i zabójstwo 5-letniej dziewczynki.

Wedle statystyk średnio co 14 godzin w Delhi dochodzi do gwałtu, a w całych Indiach kobiety narażone są na zastraszanie i przemoc o podłożu seksualnym. Towarzyszy temu pogarda dla ofiar i przenoszenie na nich odpowiedzialności za to, do czego doszło. - Winę za brutalny gwałt w autobusie w New Delhi ponosi sama kobieta i jej towarzysz - powiedział obrońca trzech z pięciu oskarżonych o ten czyn mężczyzn. - Nawet boss mafii nie dotknąłby kobiety, którą otacza szacunek - dodał.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o wydarzeniach na świecie? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: