Wybory w Elblągu to bezsensowna polityczna awantura? "Zdumiewający brak wiary w demokrację" [PUBLICYŚCI]

- Cały czas zajmujemy się bijatyką. Teraz już na poziomie lokalnym - mówił o wyborach w Elblągu Jarosław Gugała. Publicysta w Poranku Radia TOK FM przekonywał, że wybory były "awanturą dla awantury". - Nikt nie policzył, po co to wszystko jest robione - grzmiał Gugała. - Zdumiewający brak wiary w demokrację - stwierdził Paweł Lisicki z "Do Rzeczy".

W Poranku Radia TOK FM publicyści rozmawiali o konsekwencjach wygranych przez Jerzego Wilka z PiS wyborów na prezydenta Elbląga. - Okazuje się, że PiS nie jest takim straszakiem - mówiła jeszcze w poniedziałek Dominika Wielowieyska . - Czy Elbląg nie pokazał przełomu, że wyborcy centrowi i lewicowi nie mają oporów, by głosować na PiS? - pytała dziś dziennikarka.

- Elbląg pokazał wszystko, zależnie od tego, kto i jak chce te wybory interpretować - stwierdził Wojciech Mazowiecki z "Gazety Wyborczej". - To jak z Biblią lub Marksem, kiedyś się mówiło, że na tej podstawie wszystko można udowodnić - żartował publicysta.

Mazowiecki podkreślał, że wybory trudno jeszcze uznać za rozstrzygnięte. Wciąż nie wiadomo bowiem, czy PiS zdoła stworzyć koalicję w radzie miasta. - To bardzo ważne - zaznaczył publicysta. Zgodził się jednak, że PiS "już tak nie brzydzi". - Ale to wybory samorządowe. To byli bardzo dobrzy kandydaci, oboje. Osoby od lat działające, znane w tych środowiskach. Oni są nie tyle partyjnymi kandydatami, co dobrze dobranymi przez partię lokalnymi działaczami - podkreślał Mazowiecki. - A przewaga PiS jest zbyt mała, by mogło odtrąbić zwycięstwo - zauważył Paweł Lisicki, naczelny "Do Rzeczy".

"Ucieszyłem się, że PO przegrała. Taka lekcja pokory bardzo dobrze jej zrobiła"

- Porażka kandydatki PO była tak minimalna, że pozwoliła Platformie zachować twarz - przyznał Mazowiecki. Opowiadał, że gdy pojawiły się informacje o pierwszych sondażach, dających zwycięstwo właśnie Elżbiecie Gelert, pomyślał: "znowu im się udało". - Ucieszyłem się, że PO przegrała. Taka lekcja pokory bardzo dobrze jej zrobiła - wyznał Mazowiecki. Jego zdaniem Platforma ma tendencję do przesypiania problemów. - PiS ją obudził. I PO powinna być wdzięczna PiS-owi, że dał jej szansę skutecznie się pozbierać - zaznaczył publicysta.

Według Mazowieckiego wybory w Elblągu pokazały jedno: - Kaczyński potrafi zjadać przystawki. Nie tylko jako rządzący, ale też będąc w opozycji. Zjadł Ruch Palikota - zauważył Mazowiecki. Chodzi o "taśmy prawdy", w których Jerzy Wilk mówił, że "dogadał się" z politykami Palikota, by odsunąć od władzy Platformę. Tymczasem RP poniósł w wyborach spektakularną porażkę. - Z punktu widzenia Kaczyńskiego, Ruch Palikota odegrał w Elblągu rolę pożytecznych idiotów - skwitował Mazowiecki.

"Cały czas zajmujemy się bijatyką. Ta choroba trawi naród od wieków"

- Elbląg pokazał również coś, co jest w tym wszystkim bardzo niepokojące. My, Polacy, nasza klasa polityczna jest potwornie nieodpowiedzialna i skłonna do bitki - stwierdził Jarosław Gugała z Polsatu. Jego zdaniem w każdym mieście, robiąc wielką polityczną awanturę, można odwołać władze. - Nikt nie policzył, po co to wszystko jest robione, skoro do wyborów, które mogły wyłonić następną ekipę, jest niedaleko. Robi się wielką polityczną awanturę dla samej awantury - stwierdził dziennikarz.

Jego zdaniem "awantury" podobne do elbląskiej sprawiają, że ludzie zrażają się do polityki. - Uważają, że to po prostu brudna gra. I słusznie. Bo to jest brudna gra - tłumaczył Gugała. I krytykował PiS, który obiecywał mieszkańcom Elbląga przekopanie Mierzei Wiślanej, a nawet zmianę granic województwa, by miasto znalazło się w pomorskim. Tymczasem teraz Wilk podkreśla, że nim zacznie działać, musi sprawdzić w kasie miasta, na ile może sobie pozwolić. - Nie po to się idzie do władzy, żeby zrobić jedno wielkie polityczne zamieszanie, żeby nachachmęcić ludziom w głowach. Do władzy się idzie po to, żeby zrealizować sensowny program. Nie ma tego ani opozycja, ani koalicja - mówił publicysta. - Cały czas zajmujemy się bijatyką. Teraz już na poziomie lokalnym. To choroba, która trawi nasz naród od kilku wieków. Nikt nie rozlicza polityków ze straconych pieniędzy, straconego czasu i straconej energii społecznej - grzmiał Gugała.

"Zdumiewający brak wiary w demokrację"

- Dostrzegam u redaktora Gugały zdumiewający brak wiary w demokrację - stwierdził cierpko Paweł Lisicki, naczelny "Do Rzeczy". Publicysta zwrócił uwagę na stosunkowo dużą frekwencję w elbląskich wyborach. - Każda nowa ekipa, która dochodzi do władzy, musi zapoznać się z możliwościami, a one są związane z budżetem. Nie widzę tu nic niepokojącego - tłumaczył Lisicki, odnosząc się do zarzutów pod adresem Wilka.

- Ciągle uważam, że naszym największym problemem jest to, że potrafimy w Polsce budzić wielką energię na "nie", a bardzo rzadko na "tak". I to tutaj widać gołym okiem - upierał się Gugała.

Więcej o: