Psychiatra o Bashoborze: Uzdrowienia? Tak, zdarzają się. Tyle że to żaden cud [WYWIAD]

- Z mechanizmów, które stosuje John Bashobora przy uzdrowieniach, korzystają też lekarze. Ale oni podadzą też choremu antybiotyk - mówi psychiatra prof. Jerzy Aleksandrowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prof. Aleksandrowicz tłumaczy też w rozmowie z Gazeta.pl, dlaczego terapeuta lepiej rozwiąże nasze problemy rodzinne niż charyzmatyk i czym tak naprawdę jest ?wypędzanie złych duchów?.

Jutro na Stadionie Narodowym odprawi rekolekcje ojciec John Bashobora, charyzmatyk z Ugandy. Wierni są przekonani, że Bashobora potrafi uzdrawiać, rozwiązywać problemy osobiste i wypędzać złe duchy - bilety wykupiło ok. 40 tys. osób, a organizatorem jest kuria warszawsko-praska.

Czy spotkanie z nim może rzeczywiście komuś pomóc? Poprosiliśmy prof. Jerzego Aleksandrowicza o skomentowanie scen z filmu dokumentalnego "Duch", którego jednym z bohaterów jest właśnie ojciec Bashobora.

 

Olga Kołakowska: Oglądając nagrania kazań ojca Johna Bashobory, odniosłam wrażenie, że nie jest on wcale wyjątkowo charyzmatycznym mówcą. A jednak na sobotnie spotkanie z nim na Stadionie Narodowym przyjdzie 57 tys. osób. Co je właściwie przyciąga?

Prof. Jerzy Aleksandrowicz : Bashobora jest przedstawiany jako osoba, która może przynosić rozmaite korzyści. Ta promocja, ten PR działają dobrze. W dodatku wszystko dzieje się pod patronatem Kościoła, to dodatkowe wzmocnienie. A o jego charyzmie trudno coś powiedzieć na podstawie nagrań, trzeba by przekonać się o tym w bezpośrednim kontakcie.

Czy ten dobry PR Bashobory jest oparty wyłącznie na reklamie czy na faktach? We fragmencie filmu widzimy kobietę, która twierdzi, że uleczył jej kręgosłup. Takich świadectw jest wiele.

- Pewnie na jednym i na drugim. Ale jeśli dobrze rozumiem, chciała pani zapytać o to, czy jest możliwe, żeby jego działania faktycznie pomagały ludziom?

Właśnie. Czy takie "cudowne" uzdrowienia naprawdę się zdarzają?

- Tak, tylko w tym nie ma żadnego cudu. Uruchomienie tzw. niespecyficznych czynników terapeutycznych prowadzi do popraw samopoczucia, którymi legitymują się różni bioenergoterapeuci. Samo wyobrażenie o tym, że jakieś zaburzenie ustąpi, może doprowadzić do poprawy, a nawet do zupełnego wyleczenia. Na tym polega mechanizm efektu placebo.

W uproszczeniu takie "uzdrowienie" sprowadza się do tego, że oczekiwanie poprawy jest czynnikiem mobilizującym siły obronne organizmu. Tym posługuje się każdy uzdrowiciel, także ten z dyplomem lekarskim. Tyle że my, lekarze, na ogół wiemy, co robimy i nie ograniczamy się tylko do tych niespecyficznych oddziaływań. Sugestia dyplomów i informacji o uzyskanych nagrodach na ścianach poczekalni wzmacnia nadzieję i oczekiwania na skuteczną pomoc, ale na ogół niezbędny jest także antybiotyk czy chemioterapia.

Na spotkania z Bashoborą przychodzą nie tylko chorzy fizycznie. Są tam też osoby, które oczekują rozwiązania problemów z życiem osobistym. Wyobraźmy sobie, że ma pan pacjenta z, dajmy na to, kłopotami rodzinnymi. Jak by pan zareagował, gdyby powiedział panu, że chce iść w sobotę na Stadion Narodowy?

- Ani nie radziłbym mu, żeby tam szedł, ani nie odradzałbym. Ale poinformowałbym o tym, że istnieje alternatywa - terapeuci rodzinni. Oni dysponują specjalistyczną wiedzą, mogą lepiej zrozumieć, jakie są przyczyny tych kłopotów, więc mogą znacznie lepiej pomóc.

Ale u Bashobory efekty są natychmiastowe, a specjalistyczna terapia może trwać wiele miesięcy.

- Na filmie, który mi pani pokazała, jest kobieta, która mówi, że pod wpływem kazania Bashobory wybaczyła wszystkim swoim wrogom i że dzięki temu poczuła ulgę. Prawdopodobnie doznała tej ulgi. Ale czy wybaczyła naprawdę? Nieświadomość sprawia, że na ogół można spodziewać się po jakimś czasie ponownego ujawnienia się emocji i zachowań agresywnych. Rzeczywista zmiana przeżywania wymaga dłuższej terapii, jeden taki epizod na ogół nie wystarcza.

Na nagraniu jest też scena wypędzania złych duchów z opętanego...

- A to zupełnie inna historia. Do tego, podobnie jak do wszystkich egzorcyzmów, trzeba mieć bardzo krytyczny stosunek.

Egzorcyści twierdzą, że wszystkie osoby, które do nich trafiają, przeszły badania psychiatryczne, które wykluczyły chorobę.

- Te badania mają ograniczoną wartość, chociażby ze względu na kontekst, w jakim się je przeprowadza. Jedno jest pewne: nie ma jakiegoś Szatana czy innego złego ducha, który włazi w człowieka. Zachowania "opętanych" mają wszystkie znamiona tzw. napadów histerycznych. A to, co się dzieje na takich seansach, jest tworzeniem atmosfery pobudzającej do takich reakcji.

Więcej o: