Bezrobocie? Zapraszam na rozmowę, słyszę: "Ojej, zaspałam" "Nie wiedzą, gdzie wysyłają CV" [GŁOSY PRACODAWCÓW]

Po jednej stronie są ci, którzy deklarują, że wysyłają setki CV i nie dostają odpowiedzi. Są gotowi schować dyplom do szuflady i podjąć pracę fizyczną. Efekt? Brak odzewu. Po drugiej stronie stoją pracodawcy twierdzący, że wciąż nie mogą obsadzić ani stanowisk specjalistycznych, ani tych najzwyklejszych. Dlaczego? Publikujemy ich listy.

Po publikacji raportu o najbardziej poszukiwanych pracownikach , z którego wynikało, że jest wiele wolnych stanowisk dla osób gotowych pracować fizycznie, dostałyśmy od Was mnóstwo listów. Napisał do nas absolwent prawa, który bezskutecznie próbował zostać kasjerem lub magazynierem . Dostałyśmy też listy od inżynierów , którzy nie mogą znaleźć pracy, choć pracodawcy zapewniają, że potrzebują osób z wykształceniem politechnicznym.

A co na to sami pracodawcy? Dlaczego nie chcą zatrudniać? Prezentujemy historie trojga przedsiębiorców, którzy szukali pracowników.

Magdalena: Nie przychodzą na rozmowę. Bo zapomnieli, zaspali...

Nie wiem, skąd tyle w tym temacie sprzeczności: z jednej strony pracodawca, który nie może znaleźć pracownika, z drugiej pracownik, który ze swoim potencjałem nie dociera do właściwego pracodawcy? Może po prostu nie mówimy tym samym językiem? Może my, pracodawcy, nie umiemy rekrutować, a ludzie szukający pracy nie umieją się pokazać od tej dobrej strony?

W zeszłym roku szukaliśmy osoby na stanowisko w dziale "new business" w niewielkiej agencji reklamowej. Wymagania - moim zdaniem - skromne. Może być student czwartego lub piątego roku, bądź osoba zaraz po studiach. Kierunek jest bez znaczenia. Angielski wystarczy dobry. Inne wymagania to same "miękkie" cechy: chęć do nauki, otwartość, odpowiedzialność, solidność. Proponujemy umowę o pracę. Na początek dajemy dwa tysiące "na rękę", plus całkiem atrakcyjny system prowizyjny.

Efekt? Dziewięciu na dziesięciu kandydatów, którzy wcześniej umawiali się z nami na spotkanie, nawet na nie nie przychodziło. Do części nie można się było dodzwonić z pytaniem, czy zamierzają przyjść, czy nie. Nie wspomnę już o tłumaczeniach w stylu: "Ojej, zaspałam" (spotkanie na godzinę 11.00) czy "Nie przyjdę, zapomniałem". I o braku magicznego słowa "przepraszam". Dwa tysiące "na rękę" to też dla niektórych mało.

Po dwóch nieudanych rekrutacjach pracownika znaleźliśmy przez znajomego. Rozumiem argumenty szukających pracy, ale współczuję też pracodawcom. Ciężko znaleźć dobrego pracownika bez postawy roszczeniowej. Takiego, który będzie umiał spojrzeć na pracę jako kolejny krok w swojej karierze zawodowej - ten, który go w końcu zaprowadzi do wymarzonej posady. Od razu się takiej zwykle nie znajduje...

Grzegorz: Ludziom nie chce się pracować

Razem z żoną prowadzimy małą elegancką restaurację w pobliżu średniej wielkości miasta. Tylko przez pierwsze dwa miesiące mieliśmy pełną kadrę. Wiem, że kokosów nie płacimy, ale kelner z napiwkami 2000 zł na rękę zarobi. Pomimo wielu ogłoszeń, do pracy zgłasza się niewiele osób. Na początku szukaliśmy ludzi z branży, ale od ponad roku już bierzemy jak leci.

W mojej ocenie większości ludziom nie chce się pracować. Najchętniej to by przyszli, postali i dostali ze dwie średnie krajowe. Jeśli ktoś myśli, że jestem krwiopijcą bez serca, to napiszę tylko, że poza prowadzeniem restauracji z żoną, dodatkowo od roku pracuję na etacie, bo ciężko byłoby się utrzymać. Zarabiam na rękę 1500 zł. Moje rady dla ludzi szukających pracy: pokażcie, że chce się Wam pracować, nie oczekujcie od razu kokosów i nauczcie pisać CV oraz przygotujcie się do rozmowy kwalifikacyjnej.

Janusz: Są leniwi, niedokształceni, bez ambicji

Mam przyjemność zatrudniać pracowników i często przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne. Mogę zatrudnić ok. 50 osób. I jak to wygląda w praktyce?

Pytam kandydata, czy wie gdzie i do jakiej firmy przysłał CV, na jakie stanowisko, czym zajmuje się firma, w której ubiega się o pracę. Zazwyczaj odpowiada, że nie wie. Dlatego, że wysyłał bardzo wiele CV i do wielu firm. Bardzo wiele osób szuka po prostu płacy, a nie pracy.

Można zauważyć nadprodukcję absolwentów szkół wyższych, którzy nie maja podstawowych umiejętności: rozmowy, prowadzenia negocjacji itp. Ale uważają, że za to, że są absolwentami szkoły wyższej, powinni otrzymać wynagrodzenie np. 3 tys. zł. Na propozycję, że na okresie próbnym, kiedy mogą się wykazać, zarobią płacą minimalną, większość rezygnuje. Mogę tylko wspomnieć, że w naszej firmie ci pracownicy, którzy pozostają, zazwyczaj zarabiają powyżej 4 tys. zł. Nie jest prawdą, że nie ma pracy dla absolwentów. Natomiast prawdą jest, że są oni niedokształceni, leniwi, często bez ambicji.

Skończyłeś studia i nie możesz znaleźć pracy odpowiadającej twoim kwalifikacjom? Nie rozważasz nawet zatrudnienia jako pracownik fizyczny? Próbowałeś, ale nie chcieli cię przyjąć? A może jesteś przedsiębiorcą, który bezskutecznie szuka kogoś do pracy? Opisz nam swoją historię i motywację. Czekamy na wasze maile: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl

Więcej o: