''Przemysł pogardy'' kontra uzasadniona krytyka. ''Niechby ktoś nazwał posłankę PiS bufetową...''

Tygodnik "Sieci" z satysfakcją zauważa, że w internecie mnożą się dowcipy, memy na temat PO. - A to nie jest przemysł pogardy? Bo ja myślałam, że to właśnie przemysł pogardy jest. Niechby ktoś nazwał posłankę PiS "bufetową". To by dopiero była afera - ironizowała w TOK FM Dominika Wielowieyska.

"Potęga śmiechu kontra władza" to "okładkowy" artykuł tygodnika "Sieci". Krzysztof Feusette zauważył, że "na propagandę sukcesu obecnej władzy coraz częściej ludzie reagują śmiechem". - "Rysunki, memy, dowcipy, kpiny mnożą się w internecie jak grzyby po deszczu. Fala grepsów zalewa Platformę i Tuska na skalę niespotykana w poprzedniej czteroletniej kadencji. Znak czasu" - cytowała w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska.

I pytała. - Panie redaktorze, a to nie jest przemysł pogardy? Bo ja myślałam, że to właśnie jest przemysł pogardy. No niechby ktoś nazwał posłankę PiS "bufetową". To by była dopiero afera - zauważyła dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Przypomnijmy, określenie "bufetowa" od lat towarzyszy Hannie Gronkiewicz-Waltz.

Czym więc różni się "fala grepsów" od "przemysłu pogardy"? - To o czym pisze Krzysztof Feusette, oczywiście nie jest to przemysł pogardy, bo atak skierowany jest w słuszną stronę. Jest to więc uzasadniona krytyka. Na tym właśnie polega różnica między uzasadnioną krytyka a przemysłem pogardy, że musi być skierowana w słuszną stronę - wyjaśniała gospodyni "Poranka Radia TOK FM".

Karnowski jak Miller. Leszek Miller

"Potęga śmiechu kontra władza" to nie jedyny artykuł tygodnika "Sieci", który zwrócił uwagę Dominiki Wielowieyskiej. - Redaktor naczelny gazety, Jacek Karnowski, napisał, że "Kryzys naprawdę dotarł do Polski". "Kto nie wierzy niech zwróci uwagę na serię samopodpaleń, biedą i brakiem nadziei" - cytowała.

Zdaniem dziennikarki Karnowski wziął przykład z... Leszka Millera. - Bo Miller też lubił, atakując swoich konkurentów, epatować takimi przykładami. W jego przypadku były to sformułowania dotyczące szukania jedzenia na śmietnikach - przypominała Wielowieyska w TOK FM.

Przypomnijmy, słynne słowa Millera pojawiły się jesienią 2012, podczas sejmowej debaty, po tzw. drugim expose premiera Tuska. Szef SLD stwierdził, że sytuacja w Polsce jest tak zła, że śmietniki służą do szukania pożywienia i porzucania niemowląt w wyniku nieludzkiej ustawy antyaborcyjnej.

Więcej o: