Faszyzm? A co "Polska sukcesu" zrobiła dla ludzi zagubionych w tym ustroju? Pochyliło się nad nimi dopiero Radio Maryja

Czy w Polsce rodzi się faszyzm? Prof. Radosław Markowski apelował w "Poranku Radia TOK FM" o ostrożność w takich twierdzeniach. - Co ta "Polska sukcesu" zrobiła dla ludzi, którzy są zagubieni? - pytał socjolog. Bo to właśnie oni zasilają dziś kręgi narodowców, którzy działają nie tylko z własnej inicjatywy. - Ktoś nimi steruje, ogłupia, każe chodzić i krzyczeć - tłumaczył Markowski.

Grupa członków NOP przerwała wykład prof. Zygmunta Baumana . W Białymstoku prokurator bagatelizuje epatowanie faszystowskimi symbolami. A według "Diagnozy społecznej" w Polsce rośnie liczba przeciwników demokracji . - Jest w Polsce faszyzm czy go nie ma? - pytała w "Poranku Radia TOK FM" Janina Paradowska.

- Trzeba dmuchać na zimne - mówił Adam Szostkiewicz z "Polityki". Jego zdaniem nie chodzi nawet o historyczne skojarzenia z ponurym okresem międzywojnia, kiedy antysemici walczyli o uniwersytety. - W demokratycznym kraju nie można tolerować bojówek na wykładach. Przestrzegam przed bagatelizowaniem, wyśmiewaniem tej sprawy - zaznaczył Szostkiewicz.

"Żadne liberalne medium nie pochyliło się nad zagubionymi w tym ustroju"

- Byłbym ostrożny z faszyzmem - zastrzegł prof. Radosław Markowski, socjolog z SWPS i PAN. Naukowiec podkreślał, że należy jasno określić granicę dopuszczalnych zachowań tak, aby "inne, nawet dziwaczne poglądy" miały prawo się ujawniać. - Ale z drugiej strony trzeba mieć dobrze ulokowany dzwonek, kiedy to zaczyna być groźne organizacyjnie - podkreślił socjolog.

- Po latach patrząc, co ta "Polska sukcesu" zrobiła dla ludzi, którzy są zagubieni? - pytał prof. Markowski. - Część fenomenu Radia Maryja nie polega tylko na tym, na czym my się koncentrujemy: antysemickich i ksenofobicznych wypowiedziach. Polega też na tym, że żadne liberalne medium nie pochyliło się nad tymi, którzy są zagubieni w tym ustroju - mówił socjolog. I podkreślał, że rozgłośnia o. Tadeusza Rydzyka instruuje też swoich słuchaczy, jak wypełnić pewne formularze czy załatwić sprawę w urzędzie. Prof. Markowski dodał, że sam jako wykładowca akademicki czuje, że jego środowisko nie robi wszystkiego, co powinno. - Czuję dyskomfort, że część młodego pokolenia, która opuszcza uniwersytety, też ma pewne dziwne poglądy na rzeczywistość, które nie przystają i żyją iluzjami. To znaczy, że coś jest nie tak - tłumaczył.

"Nie róbmy z hajlującej młodzieży forpoczty hitleryzmu w Polsce"

- Czy w ogóle mamy instytucjonalną formułę, żeby do tych ludzi ktoś wyszedł i z nimi porozmawiał? - pytał Andrzej Godlewski z TVP. - Nie dajmy się zwariować. Nie ma co robić z tej łysej, hajlującej młodzieży forpoczty hitleryzmu w Polsce - tłumaczył Szostkiewicz. Tymczasem prof. Markowski wskazywał, że młodzi nacjonaliści nie muszą działać wyłącznie z własnej inicjatywy. - Oni się tam znaleźli, bo ktoś nimi steruje, ogłupia, każe chodzić i krzyczeć - stwierdził, odnosząc się do przerwanego wykładu prof. Baumana.

- To elementy faszystowskiej polityki, sterowania ludźmi, żerowania na ich emocjach, braku identyfikacji - wyliczał Szostkiewicz. - Na miłość boską, gdzie jest rodzina, gdzie jest dom, szkoła, proboszcz, żeby do tych ludzi docierać? - pytał publicysta. - Mam złe wieści. Czasem od proboszcza takich rzeczy można się dowiedzieć... - dorzucił Godlewski. - Jeśli chcemy przedstawiać tych politycznych chuliganów jako czyjeś ofiary, zastanówmy się: czyje? - kontynuował Szostkiewicz. - Z pewnością nie tylko politycznych prowodyrów. Poza garstką prowodyrów jest armia ludzi, która powinna pracować nad formacją moralną tych młodych ludzi. I ona tego nie robi - zakończył publicysta.

Więcej o: