Fałszywe alarmy bombowe w całym kraju. Ewakuowano urzędy, sądy i szpitale [NAJWAŻNIEJSZE FAKTY]

Alarm w prokuraturach, sądach, urzędach pracy, a także w szpitalach w kilkunastu miastach w kraju, dodatkowo ewakuacja niektórych z nich - to efekt anonimowych maili o podłożeniu ładunków wybuchowych, które dotarły do 22 instytucji. Po kilku godzinach policja poinformowała o zatrzymaniu mężczyzny podejrzanego o fałszywe alarmy.

Tak relacjonowaliśmy dzisiejsze zamieszanie spowodowane alarmami bombowymi >>

Anonimowe maile o rzekomych ładunkach wybuchowych postawiły w stan gotowości policję w kilkunastu miastach: Warszawie, Katowicach, Gliwicach, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Szczecinie, Koszalinie, Ostrołęce, Lublińcu, Jeleniej Górze i Krakowie. Wszystko wyglądało na nieźle zaplanowaną i zorganizowaną akcję. Maile były bardzo podobnej treści. Alarmy bombowe dotyczyły 22 placówek w całym kraju. Z niektórych z nich ewakuowano ludzi - w sumie ok. 2,5 tys. osób. Najdotkliwiej ich konsekwencje odczuły szpitale, bo kompletnie zdestabilizowały opiekę nad pacjentami.

- Około godziny 10 dostaliśmy informację od policji, że w kilku obiektach w Warszawie mogły zostać podłożone ładunki wybuchowe - mówiła Ewa Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego m.st. Warszawy. - Natychmiast pojawiła się tam policja z psami i oddziały pirotechników. Nie zdecydowaliśmy się na ewakuację, pacjenci zostali w szpitalach, nie wpuszczano jednak żadnych osób do środka. W Warszawie alarm bombowy ogłoszono w czterech szpitalach: na Bródnie, przy ulicach Wołoskiej, Orłowskiego i Barskiej. Policjanci nie znaleźli tam żadnych niebezpiecznych materiałów. Na liście zagrożonych budynków w stolicy była również Prokuratura Generalna, z której ewakuowano około 300 osób, a także Wyższa Szkoła Medyczna.

Najbardziej zagrożone były szpitale

Prokuratura w Jeleniej Górze odebrała rano e-mail z informacją o podłożeniu ładunków wybuchowych w budynku. Eksplozję zapowiedziano na godz. 12. Ewakuowani zostali pracownicy zarówno z prokuratury okręgowej, jak i rejonowej, oraz z kilkunastu sąsiednich budynków. W Ostrołęce alarm dotyczył prokuratury, ale trzeba było zamknąć i ewakuować całą ulicę Kościuszki.

W Szczecinie ewakuowano budynek komendy wojewódzkiej policji, a w Koszalinie prokuraturę okręgową . Z powodu fałszywych alarmów bombowych w Katowicach, Gliwicach, Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej ewakuowano ponad dwa tysiące osób. W Katowicach groźby zostały zaadresowane do komendy wojewódzkiej, prokuratury okręgowej, sądu okręgowego oraz do centrum handlowego Silesia City Center. Dramatycznie było w szpitalach na Raciborskiej, skąd w pośpiechu ewakuowano pacjentów, by zdążyć przed godz. 12.

W Krakowie bomby miały być podłożone w budynku Prokuratury Okręgowej, skąd ewakuowano 220 osób. Informacja o ładunku wybuchowym dotarła też do szpitala w Chrzanowie .

Po kilku godzinach intensywnych przeszukiwań obiektów minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz poinformował, że pirotechnicy niczego nie znaleźli . - Mamy do czynienia z fałszywymi alarmami bombowymi - mówił. Minister zdrowia dodał, że nikt z pacjentów z powodu podjętych kroków w szpitalach nie ucierpiał. - Pacjenci w szpitalach są bezpieczni, placówki wracają do normalnej pracy - powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz .

Zobacz wideo

Zatrzymano jednego, może być ich więcej

Na następnej konferencji prasowej Sienkiewicz powiedział, że zatrzymano mężczyznę podejrzanego o wysyłanie maili . Po chwili informację potwierdził rzecznik komendanta głównego policji, insp. Mariusz Sokołowski. Do zatrzymania doszło w Chrzanowie w Małopolsce. - Na razie typujemy, że to on może stać za dzisiejszym zamieszaniem, natomiast jeszcze musimy go przesłuchać, wykonać wiele innych czynności, żeby wiedzieć z większą pewnością - poinformował z kolei rzecznik komendanta głównego policji, insp. Mariusz Sokołowski.

Sienkiewicz nie chciał jeszcze na tym etapie śledztwa zdradzać tożsamości zatrzymanego. - Możesz za to powiedzieć, że wydaje się antypatyczny - powiedział etapie śledztwa zdradzać tożsamości zatrzymanego. - Możesz za to powiedzieć, że wydaje się antypatyczny - powiedział obecny na konferencji Donald Tusk.

Minister zapowiedział dalsze zatrzymania w tej sprawie i dodał, że przestępcy posługiwali się dość wyrafinowanymi technikami zacierania śladów. Według ministra sprawdzane są obecnie serwery. - Prosimy o pomoc niektórych partnerów zagranicznych. Dotyczy to serwerów w USA, Francji, Niemczech, skąd przysłano te informacje do Polski - powiedział.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o kolejnych zmianach w rządzie? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: