Schetyna: Dzisiaj nie zagłosowałbym za ubojem rytualnym. On wywołuje wiele emocji

- Ja mówiłem to już publicznie, że jestem przeciwko projektowi ws. uboju rytualnego, który pojawił się w pierwszej propozycji rządowej. Dzisiaj nie zagłosowałbym za nim. On wywołuje wiele emocji i dlatego potrzebna nam jest jeszcze rozmowa i zbudowanie wspólnego stanowiska klubu - powiedział w TVN24 Grzegorz Schetyna z PO.

Głosowanie nad rządowym projektem dopuszczającym ubój rytualny miało się odbyć dzisiaj, jednak marszałek Ewa Kopacz poinformowała wczoraj, że dojdzie do niego w lipcu. Marszałek Sejmu i premier Donald Tusk rozmawiali z dziennikarzami po posiedzeniu klubu PO , który zebrał się po tym, gdy część posłów Platformy zapowiedziała głosowanie przeciwko rządowemu projektowi ws. uboju rytualnego niezależnie od tego, czy w klubie PO będzie obowiązywała dyscyplina.

Schetyna zaznaczył w programie "Jeden na Jeden" w TVN24, że głosowanie nad projektem zostało przełożone ze względu na procedury. - Wniesione poprawki muszą mieć opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To jest prawdziwy powód. Przecież nikt nie ucieka od tego głosowania, ono będzie na następnym posiedzeniu. Lepiej mieć to wszystko poukładane i mieć pewność, że mamy jedno zdanie - zaznaczył Schetyna.

Pytany, jakie jest jego stanowisko ws. projektu, polityk przyznał: - Ja mówiłem to już publicznie, że jestem przeciwko projektowi ws. uboju rytualnego, który pojawił się w tej pierwszej propozycji rządowej. Dzisiaj nie byłbym za nim. On wywołuje wiele emocji i dlatego potrzebna nam jest jeszcze rozmowa i zbudowanie wspólnego stanowiska klubu - powiedział.

Schetyna: Zależy mi na PO, a nie na robieniu politycznej zadymy

Schetyna komentował również zbliżające się wybory nowego szefa PO. Pytany, czy będzie kandydował, odparł: - Jeszcze się zastanawiam, ponieważ muszą być jasne reguły gry, kiedy te wybory się odbędą. Była propozycja, aby odbyły się w lipcu bądź sierpniu, ale to jest trudny czas dla kampanii, bo ludzie zajmują się wszystkim, tylko nie czystą polityką, szczególnie tą partyjną. Ja uważam, że dobry czas na wybory to jest wrzesień-październik - powiedział. Jak wyjaśnił, jesienią można spodziewać się większej frekwencji członków PO podczas głosowania.

Polityk odniósł się również do wywiadu, jakiego Donald Tusk udzielił tygodnikowi "Polityka". Premier powiedział w nim: "Jako szef oczekuję lojalnej współpracy albo twardej konkurencji. Pojękiwania, takie "trochę", "być może", nie służą żadnej partii politycznej. Nie masz innego poglądu albo nie jesteś w stanie wygrać przywództwa, to nie przeszkadzaj, a najlepiej pomagaj temu, kto wygrał." Schetyna pytany, czy nie sądzi że było to odniesienie do niego, odparł: - Nie wiem, do kogo były adresowane te słowa. Nie mam wrażenia, że jestem osobą mało zdecydowaną czy mało stanowczą. Mi zależy na PO. Robienie politycznej zadymy, atakowanie konkurentów, politycznych rywali czy oponentów - to nie ma sensu. Platforma ma ostatnio sporo kłopotów i potrzebuje wsparcia i dobrych emocji, a nie agresji wewnętrznej - powiedział.

Więcej o: