Facebook uspokaja użytkowników: Służby pytały tylko o 20 tys. osób

Tydzień temu pojawiły się informacje o programie PRISM, dzięki któremu służby USA miały mieć pełen dostęp do danych gromadzonych przez takie firmy jak Microsoft, Facebook, Apple czy Google. Dziś Facebook i Microsoft uspokajają: nie było pełnego dostępu, dostawaliśmy tylko wnioski o udzielenie informacji, podaje BBC.

Informacje o tym, że agencje rządowe USA miały pełny dostęp do informacji przekazywanych telefonicznie, oraz danych użytkowników gromadzonych przez gigantów nowych technologii: Microsoft i Skype, Yahoo, Google, YouTube, Facebook, AOL i Apple wywołały światowy skandal. Teraz Facebook i Microsoft odrzucają oskarżenia. Podkreślają, że współpraca z amerykańskimi służbami polegała na udzielaniu informacji o konkretnym użytkowniku i wyłącznie po wcześniej wystosowanym wniosku.

Co chce wiedzieć rząd?

Agencje rządowe USA zwróciły się do Facebooka o informacje dotyczące ok. 20 tys. kont użytkowników. To dane za drugą połowę 2012 r. Większe zainteresowanie budzili użytkownicy Microsoftu. Firma dostała ok. 7 tys. wniosków dotyczących w sumie ponad 30 tys. osób.

Prawnik Facebooka Ted Ullyot poinformował, czego dotyczyły zapytania. - Wnioski dotyczyły takich spraw jak poszukiwania zaginionego dziecka, czy tropienie zbiegłego przestępcy - twierdzi. Agencje rządowe zwracały się też o informacje związane ze śledztwami dotyczącymi zagrożenia terrorystycznego i bezpieczeństwa państwa.

- Biorąc pod uwagę, że Facebook ma ok. 1,1 miliarda aktywnych użytkowników, zapytania dotyczyły nie więcej niż 1 proc. - powiedział Ted Ullyot. - Podkreślił też, że firma "zażarcie broniła danych swoich użytkowników", odmawiając udostępnienia informacji lub ograniczając ich zakres.

Ile mogą powiedzieć?

Zapytania wystosowywane przez agencje rządowe są niejawne. W związku z tym firmy nie mogą podać więcej szczegółów, co nie ułatwia im odbudowania zaufania klientów.

"Wyrażenie zgody na większą transparentność (...) pozwoli społeczności zrozumieć i rozmawiać na te tematy" - napisał Microsoft w swym komunikacie. "Nasz ostatni raport sięgał tak daleko, jak tylko prawnie mógł, i rząd powinien podjąć jakieś działania pozwalające firmom na zapewnienie przejrzystości" - dodał.

Żeby uspokoić swoich użytkowników, prawnik Facebooka Ted Ullyot napisał na firmowym blogu, że toczące się rozmowy to pierwszy krok do stworzenia jasnego systemu sprawozdań związanych z prowadzonym przez rząd nadzorem elektronicznym.

O co chodzi w aferze PRISM?

Aferę PRISM rozpętał 29-letni informatyk Edward Snowden, który od kilku lat pracował w firmie Booz Allen Hamilton (BAH), świadczącej usługi dla resortu obrony USA, w tym dla NSA. Snowden ujawnił, że dzięki programowi PRISM Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) oraz FBI dostały stały, pełny dostęp do danych obywateli USA i innych krajów świata, gromadzonych przez gigantów nowych technologii: Microsoft i Skype, Yahoo, Google, YouTube, Facebook, AOL i Apple.

- Mogą namierzyć każdego, w każdej chwili, wszędzie. Siedząc przy swoim biurku, miałem możliwość i władzę, by podsłuchać ciebie, sędziego federalnego, prezydenta. NSA zbudowało infrastrukturę, za pomocą której może przechwycić niemal wszystko. Jeśli chciałbym zobaczyć twoje e-maile lub zawartość telefonu twojej żony, mógłbym to zrobić. Mógłbym zdobyć twój adres mailowy, hasła, billingi telefoniczne i numery kart kredytowych - mówił dziennikarzom Snowden.

Więcej o: