Rokita: Konfiskują mi pensję. Egzekucja może trwać do końca życia

- Na razie konfiskują mi pensję (...). Muszę się poważnie zastanowić, czy pod obecną władzą wracać do kraju - stwierdza w rozmowie mailowej z TVN24 Jan Rokita. Wczoraj razem z informacją o wykreśleniu Rokity z PO pojawiło się doniesienie o tym, że komornik zajął jego majątek.

Zajęcie majątku Rokity to pokłosie przegranej sprawy sądowej z byłym komendantem głównym policji Konradem Kornatowskim. W 2007 r. Rokita nazwał Kornatowskiego "wyjątkowo nikczemnym prokuratorem, który hańbi polską policję". O sprawie doniosło wczoraj Radio RMF FM.

Rokita zastanawia się, czy wracać do Polski

- Na razie konfiskują mi pensję, więc w Polsce mogę pracować już tylko na czarno. Spodziewam się wkrótce zajęcia mebli, komputera etc. A wziąwszy pod uwagę astronomiczne kwoty, to egzekucja może trwać do końca mojego życia - napisał do TVN24 Rokita, który obecnie przebywa poza Polską.

I podkreślił: - Muszę się poważnie zastanowić, czy pod obecną władzą wracać do kraju.

Suma, z którą zalega były polityk, to prawie 350 tys. zł.

To jednak niejedyny problem Rokity. Wczoraj okazało się, że został przed blisko miesiącem wykreślony z PO za niepłacenie składek. A razem z Rokitą za niepłacenie składek z małopolskiej PO wykreślonych zostało kilkaset osób.

"Premier z Krakowa"

Rokita wycofał się z polityki przed wyborami w 2007 r. Wcześniej był jednym z najbliższych współpracowników Donalda Tuska. Zdobył ogromną popularność, zasiadając w komisji śledczej ds. afery Rywina. Była to pierwsza komisja śledcza, jej obrady były transmitowane. Rokita uznawany był za jednego z najlepszych "śledczych" z komisji. Zdobyta popularność przełożyła się na notowania PO - z kilkunastu procent skoczyły w sondażach do blisko 30 proc.

Więcej o: