Działacz PO używał fikcyjnych zwolnień, wyłudził pieniądze, nie ma dyplomu. I jest szefem ośrodka PAN

Szef należącego do PAN ośrodka w Wierzbie Jacek Zarzecki jako działacz PO przez pięć lat był starostą powiatu piskiego. Stracił stanowisko, bo miał proces. Szybko dostał posadę p.o. dyrektora ośrodka w Wierzbie, choć nie ma wymaganego wyższego wykształcenia. Ma za to dwa wyroki - za wyłudzanie pieniędzy i używanie fikcyjnego zwolnienia lekarskiego - pisze RMF FM.

Domem Pracy Twórczej PAN w Wierzbie kieruje dwukrotnie skazany działacz Platformy Obywatelskiej" - informuje RMF FM . Jak podkreślają reporterzy RMF, prezes Polskiej Akademii Nauk Michał Kleiber wie o wyrokach na szefa ośrodka w Wierzbie od półtora roku. Ale nie zareagował nawet wtedy, gdy sprawą Zarzeckiego zainteresowała się minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka.

Dwa wyroki

Za co Zarzecki miał kłopoty z prawem? Kiedy był jeszcze radnym powiatu, został oskarżony o złe zarządzanie mieniem gminy i czerpanie z tego korzyści. Według oskarżenia potwierdził wykonanie robót budowlanych, które nigdy nie zostały wykonane. Do tego skarbnik gminy dostał lewą fakturę i wykonawca dostał pieniądze. Sąd nakazał spłatę wyłudzonej dotacji, choć postępowanie warunkowo umorzono na rok.

Kolejne kłopoty Zarzecki zafundował sobie zupełnie na własne życzenie. Nie zgodził się mianowicie z wyrokiem i złożył zażalenie, ale po terminie. Gdy sąd ze względu na opóźnienie go nie uwzględnił, działacz PO przysłał zaświadczenie lekarskie, którym chciał usprawiedliwić opóźnienie. Problem w tym, że zaświadczenie okazało się fikcyjne - i za to Zarzecki dostał wyrok. Zresztą drugi, bo sąd po całej sprawie na nowo podjął też warunkowo umorzone wcześniejsze postępowanie i również w tamtym go skazał.

Więcej o: